Radosna

BLIŻEJ SIEBIE, BLIŻEJ ŚWIATA

  • O mnie
  • Kontakt
  • O mnie
  • Kontakt

Kontakt

Zapraszam do kontaktu pod adresem e-mail:

dabrowka@gmail.com

Podziel się tym:

  • Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X
  • Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook
  • Share on LinkedIn (Otwiera się w nowym oknie) LinkedIn
  • Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp
  • Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj

A jeśli chcesz być na bieżąco...

Wprowadź adres e-mail, żeby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach:

Prywatność i pliki ciasteczka: Ta witryna używa plików ciasteczek. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie.

Aby dowiedzieć się więcej, w tym jak kontrolować pliki ciasteczka, zobacz tutaj: Polityka cookies

Facebook

Facebook

Instagram

Na dużym ekranie debiutuje świeża ekranizacja „Lalki” Bolesława Prusa. Obserwuję, jak w naturalny sposób wzmaga się zainteresowanie literackim pierwowzorem. Przy tej okazji natknęłam się na materiał edukacyjny, w którym autorka udowadnia, że istotnie można doszukać się elementów erotyki w tej powieści. To trochę tak, jakby próbować natknąć się na chryzantemę przy cmentarzu we Wszystkich Świętych, pomyślałam. „Lalka” jest tak bogatym, przenikliwym i bezpruderyjnym studium relacji miłosnych i stosunków damsko-męskich, że na tle epoki stanowi ewenement.
 
Prusa można kojarzyć z pomnikowego ujęcia: zamyślony starszy pan spaceruje z laską po Krakowskim Przedmieściu. Rzeźbiarzowi udało się uchwycić także coś więcej, mianowicie wyraz głębokiego zrozumienia, którym Prus obdarzał ludzkie sprawy. Sam pisarz prowadził życie miłosne daleko wykraczające poza przyjęte ówcześnie ramy obyczajowe.
Jane Austin nie stworzyła swoich dzieł w zaciszu gabinetu. Jako kobieta nie posiadała takiego przywileju. Pisała tam, gdzie mogła, a bogate psychologicznie fabuły i błyskotliwe dialogi jej książek często powstawały przy stoliku w salonie. Pracę pisarki raz po raz przerywało toczące się w tym miejscu życie, wizyty gości i obowiązki rodzinne. Wyobrażam sobie, jak cennymi narzędziami były dla Austin pamięć, umiejętność koncentracji i… spryt. Gdy tylko pisarka słyszała skrzypnięcie drzwi zapowiadające czyjeś nadejście, chowała zapisane kartki lub nakrywała je czystą bibułą. Uporczywie odmawiała też naoliwienia drzwi prowadzących do salonu, ponieważ ów ostrzegawczy dźwięk miał dla niej zbyt cenny walor.
Nad Bugiem i jego rozlewiskami rozciągają się pastwiska. Przypominają trochę bezkresne Dzikie Pola u Sienkiewicza, a trochę pejzaż Shire, krainy hobbitów z jej łagodnymi, zielonymi pagórkami.
Za kilka dni zawita do nas jesień. Poranki są rześkie i wilgotne, jeszcze długo po wschodzie słońca nad ziemią stoi mgła. W chłodnym powietrzu wyraźnie czuć zapachy. Zieleni, mchu, skoszonej trawy i kurdybanku. Grzybów, ziemi i suchych liści. Dymu z ogniska, kiedy sąsiad pali brzozowe szczapki. To najbardziej przyjazny zapach, jaki znam. Słodki, czysty, drzewny, od zawsze kojarzy mi się z bezpieczeństwem, ciepłem i schronieniem.
– To kiedy zdajecie egzamin na prawo jazdy? – huczał zza biurka pan Sławek, nasz instruktor na kursie przygotowawczym. – Każdego dnia zdajecie, kiedy wrócicie bezpiecznie do domu.
Złota nawłoć, jarzębina, koszyczki dzikiej marchwi i puch ostrożnia polnego 🌿
Ashe Theme by Royal-Flush - 2026 ©