-
Dobry, głęboki oddech
Świece z wosku sojowego, odlane dla mojej mamy chrzestnej 🌿 Jedna świeża, czysta i orzeźwiająca, z lawendą, cytryną, miętą i odrobiną pomarańczy. Druga ziołowa, kojąca, na dobry, głęboki oddech. Są w niej: eukaliptus, tymianek, mięta, oregano, cytryna, kamfora i drzewo herbaciane. Odlewam świece z naturalnego wosku, w tym przypadku sojowego. Dodaję naturalne olejki eteryczne i mieszam. Podczas zalewania świecy dołączam jeszcze dobre myśli i życzenia. I to już wszystkie składniki! Nie używam syntetycznych olejków zapachowych ani perfum, ponieważ męczą mnie ich zapachy. Poza tym ograniczam, jak mogę, chemię w domu. Tak jest zdrowiej dla dziecka, kotów, i moich hormonów też 🌸🐈
-
Zimowy sen łąki
Łąka za domem śpi. Zbrązowiałe, suche łodygi, kwiaty i liście wystają ponad błyszczącą, gładko usypaną taflą śniegu, zastygłe tak, jak zastała je zima. Przypominają mi szkolne zielniki, które przygotowywaliśmy na lekcję przyrody. Rodzice Marty, mojej koleżanki z ławki, wzięli nas na wycieczkę, żebyśmy mogły zebrać potrzebne okazy roślin. Po powrocie do domu mama Marty stała przy biurku i przezroczystą taśmą przylepiała świeżą koniczynę, babkę lancetowatą i dziurawiec do kartek naszych zeszytów, które zamieniały się w botaniczne albumy. Uczynna ta kobieta musiała być wtedy trochę młodsza niż ja jestem teraz, uprzytamniam to sobie z rozbawieniem i niedowierzaniem. Naprawdę jestem już w tym wieku? Chyba ulegam złudzeniu, ale sama sobie wydaję się…
-
W sercu zimy
Płatki śniegu mienią się w łagodnym świetle popołudniowego słońca. Wiatr lekko unosi je w powietrzu, jakby umyślnie spowalniał lot. Patrzenie na ten zwiewny, leniwy taniec hipnotyzuje i uspokaja. Tutaj nie da się niczego przyspieszyć. Na wełnianą rękawiczkę łapię kilka śnieżynek. Przez chwilę mogę dojrzeć kształt maleńkich gwiazdek, zanim zamienią się w krople wody. Boże Narodzenie było zielone, ale lekko mroźny, przejrzysty i słoneczny poranek tego dnia przyniósł radosną odświętność. Po nowym roku spadł śnieg, a mróz jak chwycił, tak dotkliwie trzyma. Drzewa pokrył szron, gałęzie żywotników zamieniły się w białą, zamarzniętą koronkę. Marna to ochrona dla gniazdujących w nich ptasich rodzin: wróbli, mazurków i sikorek. Ogrodową taczką Leonka dowozimy im…
-
Radość nasycenia
Trzy lata temu w maju wybraliśmy się na wyspę Hydra, żeby wziąć udział w wielkim greckim weselu. Byliśmy kilka dni w podróży. Tylko kilka dni. Kiedy wróciliśmy, jarzęby szwedzkie rosnące przy naszym ówczesnym domu właśnie skończyły okres kwitnienia i zgubiły kwiaty. Wszędzie dookoła leżały ich delikatne, białe albo przebarwione na rudo płatki. Razem z podmuchami wiatru wpadały przez okno, koty przynosiły je z ogródka na łapkach. Każdej wiosny zachwycałam się tymi drzewami. Przepiękne i majestatyczne giganty. Ich zielone ramiona chronią budkę lęgową, w której bezpiecznie przychodzą na świat kolejne pokolenia sikorek i szpaków. Uwielbiałam siedzieć przy biurku i słuchać, jak wiatr szumi w koronach jarzębów i szeleści ich liśćmi. Obsypane…
-
Złoty klon
Drzewa na półwyspie rumienią się i coraz śmielej nakładają jesienne barwy. Jeszcze kilka dni temu stały całe w zieleni. Z naszego brzegu patrzyliśmy na szmaragdowe, szumiące morze ich koron, wśród których tylko jedna zdążyła się ozłocić. Roztaczała królewską, ciepłą poświatę i z daleka przykuwała wzrok. Był to klon. Podziwiając go, myślałam o ludziach, którzy nie obawiają się być sobą, nawet jeśli oznacza to śmiałe wychodzenie przed szereg. Bycie innym niż otoczenie, ale za to w bezkompromisowej zgodzie ze sobą. Myślałam o tym, jak pięknie tacy ludzie potrafią zapalać innych ogniem inspiracji do podążania własną ścieżką, krok za krokiem, dalej i dalej. Oni nie oglądają się na to, co ktoś może…
-
Pełnia w ognistym Baranie
Dobry moment jest dzisiaj. Na ustalenie tego jednego szczegółu, przez który zwlekasz z całym planem, zamierzeniem, projektem, nawet jeśli dotyczy drobnych codziennych spraw. Na „wypchnięcie” w świat tego, co dojrzało jako pomysł, a teraz jest gotowe, by się zmaterializować. Na domknięcie niedokończonej rozmowy, choćby to było tylko jedno zdanie, które czeka na wypowiedzenie i usłyszenie. Na wykonanie prostej domowej czynności, która od dawna domaga się uwagi, a nigdy nie ma na nią czasu. Na porządki w relacjach, żeby móc zasnąć z poczuciem, że jestem, nomen omen, w porządku wobec siebie i innych. Na przekonanie się, że domykanie dużych i małych spraw jest dobre. Zwalnia miejsce w głowie, czyści przestrzeń, uspokaja,…
-
Zdrowy apetyt na życie
Kto powiedział, że masz się spieszyć ponad własne możliwości? Jaką i czyją wizję życia gonić? Czy w tym wszystkim znajdujesz czas, żeby usiąść i posłuchać, jak naprawdę się masz? Jak wielu rzeczy w codzienności nie robimy w zgodzie z własnym rytmem, ale ze strachu przed tym, że zostaniemy w tyle. Za wszystkimi, którzy są już z przodu, bo próbują nowości, zabawnych funkcji w social mediach, absolutnie niezbędnych produktów, seriali, które wypada obejrzeć, zabiegów upiększających, którym trzeba się poddać. Spokojnie. Zdrowy apetyt na życie nie zmusza nas do zaspokajania cudzego głodu. On ma przynieść nam uczucie nasycenia w zgodzie z naszymi realnymi potrzebami. Lubię siadać, dosłownie na kilka minut, żeby poobserwować…
-
Dęby uczą pokory
Wczesne wrześniowe popołudnie. Powietrze jest rześkie, słońce złagodniało, winobluszcz wystawia do światła ząbkowane liście i owoce pokryte zamszową skórką, przysmak ptaków. Szczęśliwy, młody wiatr bezlitośnie tarmosi korony drzew nad rzeką. Tutaj może się wyhasać i wyszumieć, niezatrzymywany przez żadne przeszkody. Lato powoli zmierzcha. Przed wieczorem, kiedy dzień przesila się z nocą, powietrze nasyca się różem i fioletem zachodu. Świat staje w miejscu na kilka oddechów, jakby jeszcze przez chwilę chciał zatrzymać resztki światła. Mówię wtedy Leonkowi, że drzewa i ptaki, wszyscy powoli szykują się do snu. Na placu zabaw w naszej wsi rosną dęby. Dwa z nich splatają silne ramiona nad domkiem ze zjeżdżalnią. Słucham, jak szumią i rozmawiają nad…
-
Szafirowe oko rzeki
Bug zachwyca i uwodzi. Kiedy dojeżdżamy na dziką plażę, pomiędzy nadrzecznymi zaroślami mienią się jego szafirowe, spokojne wody, jakby mrugało do nas oko rzeki. Na mokrym piachu odznaczyły się racice łosia, delikatne podeszwy kaczych płetw, szybkie łapki Tofika i nasze stopy. Pod wieczór drobne fale Bugu perlą się w zakolu rzeki, oświetlane zachodnim słońcem. Wystarczy usiąść, patrzeć i chłonąć wielkie piękno, które wydarza się na naszych oczach. Rzeka przyciąga.Zanurzenie w niej przywraca kontakt z życiem, z nurtem, z ciałem, zawsze na nowo.Zacieśnia więź z naturą.Woda leczy i niesie ukojenie.Człowiek zawsze będzie wracał do wody, nad wodę, żeby odpocząć, ochłodzić się, ostudzić głowę i emocje. Podchodzę do rzeki z wielkim szacunkiem.…
-
Spokój ma kształt liści bzu
Spokój ma kształt liści bzu, zarysowanych jak serce. Tańczą na wietrze, jakby śmiały się i kipiały radością życia, silne i swobodne. Spokój ma kolor słońca, które nasyca powietrze złotymi drobinami w sierpniowe popołudnie. Czuć wtedy, jak skąpane w świetle pola, łąki, trawy i drzewa biorą głęboki oddech po upalnym dniu. Spokój pachnie ziemią i zielenią, kiedy późne lato króluje w ogródkach, na grządkach pysznią się dojrzewające dynie i słodkie pomidory, a przy płotach świecą barwne plamy astrów, dalii i róż. Można się zapatrzyć i zasłuchać. Natura wskazuje prostą, uniwersalną ścieżkę powrotu do siebie, do harmonii i wewnętrznego spokoju. Ba, to nawet nie ścieżka! To prawdziwa trampolina do ukojenia wszystkich zmysłów…


























