-
Wieniec
Złota nawłoć, jarzębina, koszyczki dzikiej marchwi i puch ostrożnia polnego 🌿 Od dawna marzył mi się wieniec na drzwi naszego domu. O tej porze roku wiele roślin jest pod ręką, więc poszło łatwo. Upleciony raz, dwa, nieforemny i daleki od doskonałości, mimo wszystko sprawił mi mnóstwo frajdy. Kiedy zacznie się kruszyć, wszystko trafi z powrotem na łąkę. Rozplotę tylko wstążkę i wyjmę obręcz wyciętą z tektury tak krzywo, że mój tata plastyk nie dopuściłby tej pracy do użytku, choćby domowego. Przy okazji dowiedziałam się, że ziele, które brałam za poczciwy oset, w rzeczywistości nazywa się ostrożeń polny. Poza liśćmi i łodygami uzbrojonymi w kolce (one właśnie mnie zwiodły) ostrożeń ma…
-
Pozwól zaistnieć
Gdyby policzyć myśli, które miały być wpowiedziane, ale ktoś uznał je za zbyt błahe i śmieszne, więc zachował je tylko dla siebie.Albo popatrzeć na pomysły, które pragnęły się zmaterializować, ale upchnięto je w poczekalni razem z innymi planami. Żadne tam wielkie projekty, zwykłe drobiazgi, które już miały się zrealizować, ale minął pierwszy impuls i zgasła iskra zapału.Gdyby to wszystko policzyć, ile by tego było? Ile dobrych rzeczy w ten sposób nie zaistniało? A z drugiej strony, jeśliby porachować czas, który każdego dnia upływa nam na rozmowach o niczym, na czczych komentarzach i utyskiwaniach. Gdyby zamiast narzekać, opowiedzieć bliskim o czymś, co nas zachwyciło, i dzięki temu naprawdę poczuć się lepiej.…
-
Skarby późnego lata
Z pastwiska wiatr przynosi słodki zapach trawy skoszonej razem z polnymi ziołami i kwiatami. Słońce powoli wysusza je na siano dla koni. Jarzębina pyszni się dojrzewającymi owocami. Smukła i silna, wygląda jak uosobienie radości i wigoru, którego nie imają się żadne strachy czy smutki. Tradycyjnie sadzona jako strażniczka domostwa, jarzębina naprawdę rozsiewa dobrą aurę. Jej koralowe owoce i czysta, żywa zieleń liści na tle nieba tworzą całość tak optymistyczną, że samo patrzenie dodaje otuchy. Wysoko z korony kasztanowca nawołuje sroka. Z niższych gałęzi dobiega szelest, jakby odbywał się tam nieustanny, chociaż ledwo dostrzegalny ruch. Dopiero kiedy podchodzę bliżej, widzę gromadę sikorek uwijających się bez wytchnienia. Drobne ptaki wyszarpują coś z…
-
Lipcowa karta
Karta urodzinowa dla lipcowej jubilatki. Jedna z tych rzeczy, które mam w głowie i chciałam wykonać je rękami. Powstała szybciej, niż zdążyłabym zamówić gotową kartę przez internet, o wyprawie do sklepu papierniczego nie mówiąc. Lato w rozkwicie zachęciło mnie do zrobienia czegoś bardziej trójwymiarowego niż płaska kartka. I koniecznie z użyciem kwiatów. Pod ręką zawsze mam suszone rośliny, barwne piórka, które zgubiła sójka, cienką jak pergamin korę brzozy i inne skarby zbierane na spacerach. Do tego papier czerpany, wikol w tubce i karta gotowa 🌿🌸🪶
-
Chichoty przy śniadaniu
Jest letni poranek, w dworku trwa drugie śniadanie. Julcia i Jola, w tych rolach Anna Seniuk i Maja Komorowska, obie w jedwabnych szlafrokach i z włosami ułożonymi w fale według mody lat dwudziestych, siedzą przy stole. Pierwsza z apetytem wyjada konfitury wprost z salaterki, zagryzając je plasterkami świeżych ogórków podbieranymi z talerza siostry. Ta na głos czyta list od męża, kpiąc z jego urzędowego tonu. W pewnym momencie przejęzycza się i w zakłopotaniu zakrywa twarz dłonią. Szczerze ubawiona Julcia zaczyna chichotać. Jola też nie może się pohamować i od tej chwili już nikt niczego nie gra. Spontaniczny śmiech obu sióstr, ich żywe reakcje, bliskość wyrażająca się w gestach oczarowują. Tej…
-
Tylko miłość
Tylko akacje dobrze zniosły afrykańskie upały sprzed miesiąca. Potężne i rozłożyste, wybujałe znacznie wyżej niż sięga szczyt naszego dachu, nie straciły nic z czerwcowej świeżości i zieleni. Szumiały i potrząsały kaskadami liści, jakby skwar wybornie im służył. W odróżnieniu od nich świerki, sosny i modrzewie wyglądały na zmęczone i postarzałe. Przetaczające się masy gorącego powietrza pozbawiły je sił witalnych i oddechu. Według prognoz dendrologów te długowieczne olbrzymy w następnych dekadach mają zniknąć z polskich nizin i powędrować wysoko w góry lub na północ, gdzie klimat jest dla nich łaskawszy. Trudno mi sobie wyobrazić tutejsze lasy pozbawione drzew iglastych. W upały czułam się podobnie jak one. Nie miałam pojęcia, czym jest…
-
Dobra rzeka
Odkąd mieszkamy nad rozlewiskiem Bugu, przychodzimy tu każdego dnia. Latem woda nasyca się bogactwem barw: od świeżego błękitu nieba, przez szafir, po brunatne i zielone odcienie tuż przy brzegu. Już z daleka mruga do nas oko rzeki, lśni jak kryształ wśród bujnych zarośli. W pochmurne i wilgotne dni jak dziś tuż nad wodą szybują sikorki. Koniuszkami skrzydeł muskają taflę w pogoni za owadami. Rybitwy rzeczne, smukłe i zwinne, na moment zawisają nad powierzchnią, po czym błyskawicznie nurkują, żeby pochwycić upatrzoną rybę. Na trzcinach lekko przysiadają ważki, lazurowe drobiny z tęczowymi skrzydełkami. Woskowy płaszczyk pokrywający ich ciała odbija i rozprasza światło słoneczne, przez co ważki wydają się otoczone łagodną poświatą, jak…
-
Język kamieni
„Znajdź zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz ani dnia”. Tradycja przypisuje te słowa Konfucjuszowi. Ja powiedziałabym skromniej: zajęcie, przy którym uśmiechasz się i przestajesz liczyć czas, jest naprawdę twoje. Z minerałami mogłabym pracować bez końca, a szczególne miejsce w moim sercu i domu zajmują kryształy. Żywe, piękne organizmy, których formowanie się zajmuje tysiące lub miliony lat. Ich pamięć sięga całe ery głębiej niż nasza. Wierzę w to, że ludzie w naturalny sposób są związani z prehistorycznym królestwem kamieni. Wierzę też, że minerały stają na naszej drodze nieprzypadkowo. Kamienie do bransoletek dobieram intuicyjnie, a właściwie one dobierają się same, w najlepszy możliwy sposób dla osoby, która będzie je nosić. Kiedy im…
-
Bujność czerwca
Powietrze po deszczu jest świeże i wilgotne. Jaskółki krążą wokół nas, a ja próbuję dogonić wzrokiem ich błyskawiczne, zwinne ruchy. Podziwiając ekstremalne wyczyny tej miniaturowej eskadry, myślę o tym, jak wiele ciężka inżynieria lotnicza zawdzięcza ptasiej motoryce. Trzy jaskółczęta przysiadły na ławce i suszą nastroszone piórka, w słońcu połyskujące odcieniami granatu. Szczebiocą jedno przez drugie, przejęte lekcją, w której właśnie uczestniczą. Do maluchów co rusz podlatują rodzice z upolowanym owadem, wzniecając wrzawę i wielkie poruszenie. Mama i tata czasem też zachęcają młode, a te podfruwają i w powietrzu przechwytują od nich posiłek, co wygląda, jakby składały pocałunek w locie. Ciepły wiatr przynosi fale słodkiego, zielonego, cytrusowego zapachu. Obsypane kwiatami jaśminy…
-
Mówić własnym głosem
Kilka miesięcy temu zlecono mi napisanie recenzji książki mającej nie do końca jasną historię powstania. W oficjalnych materiałach uśmiechnięta i sympatyczna autorka opowiadała o swoich inspiracjach przy narodzinach pomysłu na tekst. Chętnie dałam jej wiarę, a jednocześnie nie mogłam zignorować narzucających się podobieństw do innej, wcześniej wydanej książki, o której owa pisarka nie wspomniała ani razu. Zbieg literackich koncepcji ma prawo się zdarzyć, bo nikt nie żyje i nie tworzy w próżni, jednak w moim odczuciu tu chodziło o coś więcej niż tożsamy pomysł fabularny. Sprawa dodatkowo trąci paradoksem, ponieważ dotyczy książki przeznaczonej dla dzieci w wieku przedszkolnym. Jak wiadomo, rozbrajającą cechą takich malców jest autentyczność. Są sobą, dopóki dorośli…




























