• Nie święci garnki lepią

    Radość tworzenia

    Jane Austin nie stworzyła swoich dzieł w zaciszu gabinetu. Jako kobieta nie posiadała takiego przywileju. Pisała tam, gdzie mogła, a bogate psychologicznie fabuły i błyskotliwe dialogi jej książek często powstawały przy stoliku w salonie. Pracę pisarki raz po raz przerywało toczące się w tym miejscu życie, wizyty gości i obowiązki rodzinne. Wyobrażam sobie, jak cennymi narzędziami były dla Austin pamięć, umiejętność koncentracji i… spryt. Gdy tylko pisarka słyszała skrzypnięcie drzwi zapowiadające czyjeś nadejście, chowała zapisane kartki lub nakrywała je czystą bibułą. Uporczywie odmawiała też naoliwienia drzwi prowadzących do salonu, ponieważ ów ostrzegawczy dźwięk miał dla niej zbyt cenny walor. Kiedy czytam o takich postaciach i ich warsztacie pracy, myślę sobie,…

  • Na dobry dzień

    Pastwiska nad Bugiem

    Nad Bugiem i jego rozlewiskami rozciągają się pastwiska. Przypominają trochę bezkresne Dzikie Pola u Sienkiewicza, a trochę pejzaż Shire, krainy hobbitów z jej łagodnymi, zielonymi pagórkami. Nad brzegami pasą się konie i krowy. Kiedy podchodzimy, podnoszą głowy, ale poza tym nie zwracają na nas większej uwagi, zajęte swoimi sprawami. Dwie białe czaple zrywają się do lotu, a ich charakterystyczne przygarbione sylwetki przywodzą na myśl ptaki z japońskich drzeworytów. Przed wieczorem krowy niespiesznie wracają do swoich zagród. Drogę znają na pamięć. Przewodniczka rusza pierwsza, a pozostałe podążają za nią, każda w swoim tempie. Druga strona rzeki wydaje się prawie niezamieszkana. W oddali można dostrzec pojedyncze domostwa i odległe wieże kościoła w…

  • Nie święci garnki lepią

    Botaniczna ramka

    Za kilka dni zawita do nas jesień. Poranki są rześkie i wilgotne, jeszcze długo po wschodzie słońca nad ziemią stoi mgła. W chłodnym powietrzu wyraźnie czuć zapachy. Zieleni, mchu, skoszonej trawy i kurdybanku. Grzybów, ziemi i suchych liści. Dymu z ogniska, kiedy sąsiad pali brzozowe szczapki. To najbardziej przyjazny zapach, jaki znam. Słodki, czysty, drzewny, od zawsze kojarzy mi się z bezpieczeństwem, ciepłem i schronieniem. Botaniczny obrazek pod szkłem zrobiłam na wspomnienie spacerów i wypraw, które odbywaliśmy wiosną i latem. A także na pamiątkę odwiedzin naszych gości w sezonie, który właśnie dobiega końca. Są tu różne skarby 🌿 Liść piwonii z ogródka moich dziadków.Kwiaty kasztanowca, których przepychem zachwycam się w…

  • Na dobry dzień

    Niech wystarczy na dziś

    – To kiedy zdajecie egzamin na prawo jazdy? – huczał zza biurka pan Sławek, nasz instruktor na kursie przygotowawczym. – Każdego dnia zdajecie, kiedy wrócicie bezpiecznie do domu. Dobrze zapamiętałam tę maksymę, chociaż wtedy wydała mi się mało porywająca w obliczu potęgi egzaminu państwowego. Często przykładam miarkę pana Sławka do różnych spraw. A im jestem starsza, tym chętniej łapię perspektywę jednego dnia, od rana do wieczora. Pomijanie tego, co jest dziś, na rzecz jakiegoś lepszego jutra uważam za pułapkę. Mam dziś – rzeczywisty czas, w którym jestem i działam. I chciałabym, żeby na ten dzień wystarczyło mi zasobów, które są dla mnie ważne. Na przykład, niech wystarczy mi spokoju, żebym…

  • Nie święci garnki lepią

    Wieniec

    Złota nawłoć, jarzębina, koszyczki dzikiej marchwi i puch ostrożnia polnego 🌿 Od dawna marzył mi się wieniec na drzwi naszego domu. O tej porze roku wiele roślin jest pod ręką, więc poszło łatwo. Upleciony raz, dwa, nieforemny i daleki od doskonałości, mimo wszystko sprawił mi mnóstwo frajdy. Kiedy zacznie się kruszyć, wszystko trafi z powrotem na łąkę. Rozplotę tylko wstążkę i wyjmę obręcz wyciętą z tektury tak krzywo, że mój tata plastyk nie dopuściłby tej pracy do użytku, choćby domowego. Przy okazji dowiedziałam się, że ziele, które brałam za poczciwy oset, w rzeczywistości nazywa się ostrożeń polny. Poza liśćmi i łodygami uzbrojonymi w kolce (one właśnie mnie zwiodły) ostrożeń ma…

  • Ziarenka

    Pozwól zaistnieć

    Gdyby policzyć myśli, które miały być wpowiedziane, ale ktoś uznał je za zbyt błahe i śmieszne, więc zachował je tylko dla siebie.Albo popatrzeć na pomysły, które pragnęły się zmaterializować, ale upchnięto je w poczekalni razem z innymi planami. Żadne tam wielkie projekty, zwykłe drobiazgi, które już miały się zrealizować, ale minął pierwszy impuls i zgasła iskra zapału.Gdyby to wszystko policzyć, ile by tego było? Ile dobrych rzeczy w ten sposób nie zaistniało? A z drugiej strony, jeśliby porachować czas, który każdego dnia upływa nam na rozmowach o niczym, na czczych komentarzach i utyskiwaniach. Gdyby zamiast narzekać, opowiedzieć bliskim o czymś, co nas zachwyciło, i dzięki temu naprawdę poczuć się lepiej.…

  • Na dobry dzień

    Skarby późnego lata

    Z pastwiska wiatr przynosi słodki zapach trawy skoszonej razem z polnymi ziołami i kwiatami. Słońce powoli wysusza je na siano dla koni. Jarzębina pyszni się dojrzewającymi owocami. Smukła i silna, wygląda jak uosobienie radości i wigoru, którego nie imają się żadne strachy czy smutki. Tradycyjnie sadzona jako strażniczka domostwa, jarzębina naprawdę rozsiewa dobrą aurę. Jej koralowe owoce i czysta, żywa zieleń liści na tle nieba tworzą całość tak optymistyczną, że samo patrzenie dodaje otuchy. Wysoko z korony kasztanowca nawołuje sroka. Z niższych gałęzi dobiega szelest, jakby odbywał się tam nieustanny, chociaż ledwo dostrzegalny ruch. Dopiero kiedy podchodzę bliżej, widzę gromadę sikorek uwijających się bez wytchnienia. Drobne ptaki wyszarpują coś z…

  • Nie święci garnki lepią

    Lipcowa karta

    Karta urodzinowa dla lipcowej jubilatki. Jedna z tych rzeczy, które mam w głowie i chciałam wykonać je rękami. Powstała szybciej, niż zdążyłabym zamówić gotową kartę przez internet, o wyprawie do sklepu papierniczego nie mówiąc. Lato w rozkwicie zachęciło mnie do zrobienia czegoś bardziej trójwymiarowego niż płaska kartka. I koniecznie z użyciem kwiatów. Pod ręką zawsze mam suszone rośliny, barwne piórka, które zgubiła sójka, cienką jak pergamin korę brzozy i inne skarby zbierane na spacerach. Do tego papier czerpany, wikol w tubce i karta gotowa 🌿🌸🪶

  • Na dobry dzień

    Chichoty przy śniadaniu

    Jest letni poranek, w dworku trwa drugie śniadanie. Julcia i Jola, w tych rolach Anna Seniuk i Maja Komorowska, obie w jedwabnych szlafrokach i z włosami ułożonymi w fale według mody lat dwudziestych, siedzą przy stole. Pierwsza z apetytem wyjada konfitury wprost z salaterki, zagryzając je plasterkami świeżych ogórków podbieranymi z talerza siostry. Ta na głos czyta list od męża, kpiąc z jego urzędowego tonu. W pewnym momencie przejęzycza się i w zakłopotaniu zakrywa twarz dłonią. Szczerze ubawiona Julcia zaczyna chichotać. Jola też nie może się pohamować i od tej chwili już nikt niczego nie gra. Spontaniczny śmiech obu sióstr, ich żywe reakcje, bliskość wyrażająca się w gestach oczarowują. Tej…

  • Na dobry dzień

    Tylko miłość

    Tylko akacje dobrze zniosły afrykańskie upały sprzed miesiąca. Potężne i rozłożyste, wybujałe znacznie wyżej niż sięga szczyt naszego dachu, nie straciły nic z czerwcowej świeżości i zieleni. Szumiały i potrząsały kaskadami liści, jakby skwar wybornie im służył. W odróżnieniu od nich świerki, sosny i modrzewie wyglądały na zmęczone i postarzałe. Przetaczające się masy gorącego powietrza pozbawiły je sił witalnych i oddechu. Według prognoz dendrologów te długowieczne olbrzymy w następnych dekadach mają zniknąć z polskich nizin i powędrować wysoko w góry lub na północ, gdzie klimat jest dla nich łaskawszy. Trudno mi sobie wyobrazić tutejsze lasy pozbawione drzew iglastych.  W upały czułam się podobnie jak one. Nie miałam pojęcia, czym jest…