• Na dobry dzień

    Pastwiska nad Bugiem

    Nad Bugiem i jego rozlewiskami rozciągają się pastwiska. Przypominają trochę bezkresne Dzikie Pola u Sienkiewicza, a trochę pejzaż Shire, krainy hobbitów z jej łagodnymi, zielonymi pagórkami. Nad brzegami pasą się konie i krowy. Kiedy podchodzimy, podnoszą głowy, ale poza tym nie zwracają na nas większej uwagi, zajęte swoimi sprawami. Dwie białe czaple zrywają się do lotu, a ich charakterystyczne przygarbione sylwetki przywodzą na myśl ptaki z japońskich drzeworytów. Przed wieczorem krowy niespiesznie wracają do swoich zagród. Drogę znają na pamięć. Przewodniczka rusza pierwsza, a pozostałe podążają za nią, każda w swoim tempie. Druga strona rzeki wydaje się prawie niezamieszkana. W oddali można dostrzec pojedyncze domostwa i odległe wieże kościoła w…

  • Na dobry dzień

    Niech wystarczy na dziś

    – To kiedy zdajecie egzamin na prawo jazdy? – huczał zza biurka pan Sławek, nasz instruktor na kursie przygotowawczym. – Każdego dnia zdajecie, kiedy wrócicie bezpiecznie do domu. Dobrze zapamiętałam tę maksymę, chociaż wtedy wydała mi się mało porywająca w obliczu potęgi egzaminu państwowego. Często przykładam miarkę pana Sławka do różnych spraw. A im jestem starsza, tym chętniej łapię perspektywę jednego dnia, od rana do wieczora. Pomijanie tego, co jest dziś, na rzecz jakiegoś lepszego jutra uważam za pułapkę. Mam dziś – rzeczywisty czas, w którym jestem i działam. I chciałabym, żeby na ten dzień wystarczyło mi zasobów, które są dla mnie ważne. Na przykład, niech wystarczy mi spokoju, żebym…

  • Na dobry dzień

    Skarby późnego lata

    Z pastwiska wiatr przynosi słodki zapach trawy skoszonej razem z polnymi ziołami i kwiatami. Słońce powoli wysusza je na siano dla koni. Jarzębina pyszni się dojrzewającymi owocami. Smukła i silna, wygląda jak uosobienie radości i wigoru, którego nie imają się żadne strachy czy smutki. Tradycyjnie sadzona jako strażniczka domostwa, jarzębina naprawdę rozsiewa dobrą aurę. Jej koralowe owoce i czysta, żywa zieleń liści na tle nieba tworzą całość tak optymistyczną, że samo patrzenie dodaje otuchy. Wysoko z korony kasztanowca nawołuje sroka. Z niższych gałęzi dobiega szelest, jakby odbywał się tam nieustanny, chociaż ledwo dostrzegalny ruch. Dopiero kiedy podchodzę bliżej, widzę gromadę sikorek uwijających się bez wytchnienia. Drobne ptaki wyszarpują coś z…

  • Na dobry dzień

    Chichoty przy śniadaniu

    Jest letni poranek, w dworku trwa drugie śniadanie. Julcia i Jola, w tych rolach Anna Seniuk i Maja Komorowska, obie w jedwabnych szlafrokach i z włosami ułożonymi w fale według mody lat dwudziestych, siedzą przy stole. Pierwsza z apetytem wyjada konfitury wprost z salaterki, zagryzając je plasterkami świeżych ogórków podbieranymi z talerza siostry. Ta na głos czyta list od męża, kpiąc z jego urzędowego tonu. W pewnym momencie przejęzycza się i w zakłopotaniu zakrywa twarz dłonią. Szczerze ubawiona Julcia zaczyna chichotać. Jola też nie może się pohamować i od tej chwili już nikt niczego nie gra. Spontaniczny śmiech obu sióstr, ich żywe reakcje, bliskość wyrażająca się w gestach oczarowują. Tej…

  • Na dobry dzień

    Tylko miłość

    Tylko akacje dobrze zniosły afrykańskie upały sprzed miesiąca. Potężne i rozłożyste, wybujałe znacznie wyżej niż sięga szczyt naszego dachu, nie straciły nic z czerwcowej świeżości i zieleni. Szumiały i potrząsały kaskadami liści, jakby skwar wybornie im służył. W odróżnieniu od nich świerki, sosny i modrzewie wyglądały na zmęczone i postarzałe. Przetaczające się masy gorącego powietrza pozbawiły je sił witalnych i oddechu. Według prognoz dendrologów te długowieczne olbrzymy w następnych dekadach mają zniknąć z polskich nizin i powędrować wysoko w góry lub na północ, gdzie klimat jest dla nich łaskawszy. Trudno mi sobie wyobrazić tutejsze lasy pozbawione drzew iglastych.  W upały czułam się podobnie jak one. Nie miałam pojęcia, czym jest…

  • Na dobry dzień

    Dobra rzeka

    Odkąd mieszkamy nad rozlewiskiem Bugu, przychodzimy tu każdego dnia. Latem woda nasyca się bogactwem barw: od świeżego błękitu nieba, przez szafir, po brunatne i zielone odcienie tuż przy brzegu. Już z daleka mruga do nas oko rzeki, lśni jak kryształ wśród bujnych zarośli. W pochmurne i wilgotne dni jak dziś tuż nad wodą szybują sikorki. Koniuszkami skrzydeł muskają taflę w pogoni za owadami. Rybitwy rzeczne, smukłe i zwinne, na moment zawisają nad powierzchnią, po czym błyskawicznie nurkują, żeby pochwycić upatrzoną rybę. Na trzcinach lekko przysiadają ważki, lazurowe drobiny z tęczowymi skrzydełkami. Woskowy płaszczyk pokrywający ich ciała odbija i rozprasza światło słoneczne, przez co ważki wydają się otoczone łagodną poświatą, jak…

  • Na dobry dzień

    Bujność czerwca

    Powietrze po deszczu jest świeże i wilgotne. Jaskółki krążą wokół nas, a ja próbuję dogonić wzrokiem ich błyskawiczne, zwinne ruchy. Podziwiając ekstremalne wyczyny tej miniaturowej eskadry, myślę o tym, jak wiele ciężka inżynieria lotnicza zawdzięcza ptasiej motoryce. Trzy jaskółczęta przysiadły na ławce i suszą nastroszone piórka, w słońcu połyskujące odcieniami granatu. Szczebiocą jedno przez drugie, przejęte lekcją, w której właśnie uczestniczą. Do maluchów co rusz podlatują rodzice z upolowanym owadem, wzniecając wrzawę i wielkie poruszenie. Mama i tata czasem też zachęcają młode, a te podfruwają i w powietrzu przechwytują od nich posiłek, co wygląda, jakby składały pocałunek w locie. Ciepły wiatr przynosi fale słodkiego, zielonego, cytrusowego zapachu. Obsypane kwiatami jaśminy…

  • Na dobry dzień

    Mówić własnym głosem

    Kilka miesięcy temu zlecono mi napisanie recenzji książki mającej nie do końca jasną historię powstania. W oficjalnych materiałach uśmiechnięta i sympatyczna autorka opowiadała o swoich inspiracjach przy narodzinach pomysłu na tekst. Chętnie dałam jej wiarę, a jednocześnie nie mogłam zignorować narzucających się podobieństw do innej, wcześniej wydanej książki, o której owa pisarka nie wspomniała ani razu. Zbieg literackich koncepcji ma prawo się zdarzyć, bo nikt nie żyje i nie tworzy w próżni, jednak w moim odczuciu tu chodziło o coś więcej niż tożsamy pomysł fabularny. Sprawa dodatkowo trąci paradoksem, ponieważ dotyczy książki przeznaczonej dla dzieci w wieku przedszkolnym. Jak wiadomo, rozbrajającą cechą takich malców jest autentyczność. Są sobą, dopóki dorośli…

  • Na dobry dzień

    Ślub pod jabłonią

    – Czy uroczystość odbędzie się w salonie?  – Tylko w razie deszczu. Chcemy się pobrać w sadzie, pod kopułą błękitnego nieba, oblani ciepłymi promieniami słońca. Wie pani, gdzie i kiedy chciałabym wyjść za mąż, gdyby zależało to tylko ode mnie? Ceremonia odbyłaby się o świcie… W czerwcu. Wschodziłoby cudowne słońce, a w okolicznych ogrodach kwitłyby róże. Wymknęłabym się z domu i dołączyła do czekającego na mnie Gilberta, po czym stanęlibyśmy w samym sercu bukowego lasu i właśnie tam, pod łukowatym sklepieniem tej cudownej zielonej katedry, zostalibyśmy mężem i żoną. Maryla pogardliwie pociągnęła nosem, jednak pani Linde zdawała się do głębi wstrząśnięta. – Ależ, Aniu, cóż za dziwaczny pomysł! To przecież…

  • Na dobry dzień

    Królestwo mirabelki

    Miododajne królestwo mirabelki brzęczy rojem owadów. Pszczoły i trzmiele, utytłane w pyłku, bez wytchnienia opychają się nektarem. Dla wielu z nich to pierwszy tegoroczny pożytek, czyli pożywny pokarm umożliwiający regenerację i odzyskanie sił po zimie. Korona drzewa błyszczy bielą nakrapianą różem. Gęsty puch kwiatów oblepił każdą gałązkę, aż po koniuszek. Co jakiś czas wiatr zwiewa chmurę płatków, a razem z nią przynosi słodki, miodowy zapach. W gałęziach mirabelki gołębie grzywacze uwiły gniazdo. Konstrukcja wydaje się rachityczna, ale to tylko pozór. Ptasia architektura tak naprawdę jest zaskakująco wytrzymała. Kupka gałązek poprzetykana trawą i słomą przetrwała niejedną wichurę pędzącą od rzeki. Ostatnio taka nawałnica powaliła masywną altanę u sąsiadów i przewróciła ją…