Chichoty przy drugim śniadaniu
Jest letni poranek, w dworku trwa drugie śniadanie. Julcia i Jola, w tych rolach Anna Seniuk i Maja Komorowska, obie w jedwabnych szlafrokach i z włosami ułożonymi w fale według mody lat dwudziestych, siedzą przy stole. Pierwsza z apetytem wyjada konfitury wprost z salaterki, zagryzając je plasterkami świeżych ogórków podbieranymi z talerza siostry. Ta na głos czyta list od męża, kpiąc z jego urzędowego tonu. W pewnym momencie przejęzycza się i w zakłopotaniu zakrywa twarz dłonią. Szczerze ubawiona Julcia zaczyna chichotać. Jola też nie może się pohamować i od tej chwili już nikt niczego nie gra.
Spontaniczny śmiech obu sióstr, ich żywe reakcje, bliskość wyrażająca się w gestach oczarowują. Tej chwili nie było w scenariuszu. Nie mogło jej być, Iwaszkiewicz nie pozwoliłby na taką swobodę i chichoty w szlafrokach. Jednak właśnie wtedy widać Julcię i Jolę najlepiej. Takie, jakie rzeczywiście mogły zabawiać się lekturą listu przy śniadaniu, zagryzając cienko krajanymi ogórkami. Prawdziwe panny z Wilka, choć dawno mężatki.
„Panny z Wilka” otrzymały nominocję do Oscara jako najlepszy film nieanglojęzyczny. Przyznam, że adaptacja zaproponowana przez Andrzeja Wajdę zachwyciła mnie bez porównania bardziej niż literacki pierwowzór, czyli opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza. Na osobną statuetkę moim zdaniem zasługuje ta właśnie kameralna scena śniadaniowa, która wymknęła się spod kontroli. Kiedyś miałam okazję podzielić się tym spostrzeżeniem z filmoznawcą, który zdradził mi, że aktorki rzeczywiście improwizowały, gdy jedna z nich zmyliła kwestię. Reżyser nie zdecydował się jednak na zatrzymanie akcji, a zamiast tego wykorzystał moment, bo chyba zobaczył, jaki tkwi w nim potencjał. W ten sposób scena pozostała w filmie. Intymna, musująca, żywa, genialna.
Wspominam „Panny z Wilka” dlatego, bo niedawno zabrzmiały mi w uszach słowa Wiktora, głównego bohatera filmu. „Najbardziej ze wszystkich zawsze kochałem Julcię” – w najmniej oczekiwanym momencie zwierza się Wiktor. Przypomniałam sobie ten cytat ostatnio, kiedy sama chciałam dać wyraz mo


