Nie święci garnki lepią

Botaniczna ramka

Za kilka dni zawita do nas jesień. Poranki są rześkie i wilgotne, jeszcze długo po wschodzie słońca nad ziemią stoi mgła. W chłodnym powietrzu wyraźnie czuć zapachy. Zieleni, mchu, skoszonej trawy i kurdybanku. Grzybów, ziemi i suchych liści. Dymu z ogniska, kiedy sąsiad pali brzozowe szczapki. To najbardziej przyjazny zapach, jaki znam. Słodki, czysty, drzewny, od zawsze kojarzy mi się z bezpieczeństwem, ciepłem i schronieniem.

Botaniczny obrazek pod szkłem zrobiłam na wspomnienie spacerów i wypraw, które odbywaliśmy wiosną i latem. A także na pamiątkę odwiedzin naszych gości w sezonie, który właśnie dobiega końca. Są tu różne skarby 🌿

Liść piwonii z ogródka moich dziadków.
Kwiaty kasztanowca, których przepychem zachwycam się w maju, gdy białe i różowe stożki lśnią na drzewach jak lampiony.
Bratki z pierwszych wiosennych rabatek, chabry z czerwcowych łąk.
Słonecznik z podarowanego bukietu.
Skrzydlaki klonów w ciepłym, ziemnym odcieniu różu.
Stokrotka, fuksja, tasznik, gipsówka.
Barwne piórko w niebieskie i czarne paski, zguba sójki, jedna z czterech, które znaleźliśmy.
I liść starej mądrej lipy, który pożółkł i opadł, jeszcze zanim przyszła jesień.

🍃🌻🌿
Spokojnego dnia 🌞

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *