Dobra rzeka
Odkąd mieszkamy nad rozlewiskiem Bugu, przychodzimy tu każdego dnia. Latem woda nabiera pięknych barw: od świeżego błękitu nieba, przez głęboki szafir, po brunatne i zielone odcienie przy brzegu. Już z daleka mruga do nas oko rzeki, lśni jak kryształ otoczony bujnymi zaroślami.
W pochmurne i wilgotne dni jak dziś tuż nad wodą szybują sikorki. Koniuszkami skrzydeł muskają taflę w pogoni za owadami. Rybitwy rzeczne, smukłe i zwinne, zawisają nad wodą, po czym błyskawicznie nurkują, żeby pochwycić upatrzoną rybę. Na trzcinach lekko przysiadają ważki. Te lazurowe drobiny z tęczowymi skrzydełkami wyglądają, jakby otaczała je poświata. I rzeczywiście, ochronny woskowy płaszczyk na ciele ważki odbija światło słoneczne i rozprasza je wokół niej.
Jeśli w ciągu dnia choćby na chwilę nie zajrzę nad rozlewisko, czegoś mi brakuje, jakbym nie ugasiła pragnienia. Wracam tu nie tylko po to, żeby odpocząć i ochłodzić się podczas upałów. Wiele jest dobrodziejstw płynących z kontaktu z rzeką i jej doliną. Wierzę w to, że woda w naturalny sposób harmonizuje nasze ciała i zmysły, leczy i niesie ukojenie.
Spokojna obserwacja życia rzeki, które nieustannie się przeobraża, pozwala mocniej poczuć puls własnego życia, własnego ciała.
Przywraca kontakt z rzeczywistością w jej barwnej, czułej, bogatej, pierwotnej odsłonie.
Zacieśnia więź z naturą.
Łagodzi i wycisza emocje.
Pozwala odpocząć umysłowi.
Studzi głowę rozpaloną myślami.
Dobrze poddać się prądowi, zapatrzyć na lśniącą wodę i rozkołysane zarośla.
Dostroić do nieprzerwanego ruchu fal.
Zasłuchać w brzęczeniu owadów, szumie drzew i śpiewie rzeki.
Dlatego Bug woła mnie i przyciąga. I dlatego lubię opowiadać o otaczającej mnie przyrodzie: chcę utrwalić jej piękno, wyrazić zachwyt i zaprosić do tego świata.
🌾🦆🌿🌞


