• Na dobry dzień

    Pójdę jeszcze nad rzekę

    Pagórki po drugiej stronie rzeki zapalają się ciepłą zielenią, kiedy oświetla je zachód słońca. Domy, drzewa i pola na sąsiednim brzegu wyzłacają się i wyostrzają kontury, jakby nagle się do nas zbliżyły. Tak długo było tu biało, mgliście i brunatnie, że nie mogę się nacieszyć ich żywymi barwami. Ptaki jednogłośnie pożegnały zimę. Dookoła rozlegają się śpiewy, gwarne rozmowy, słychać skrzeczenia, kląskanie i poświstywania. Rybacy stoją na lodzie pokrywającym rozlewisko. Zastanawiam się, jaki upór zagnał tych mężczyzn nad przerębel, skoro spod zamarzniętej tafli już ruszyły wartkie strumienie. Połyskujące warkocze wody oplatają, opływają lód w coraz to nowych miejscach. Rzeka też pragnie się obudzić. Gdyby dziś miał przypaść ostatni dzień mojego życia,…

  • Na dobry dzień

    Zieleń piór dzięcioła

    Na tle burych, zgaszonych kolorów przedwiośnia dzięcioł dzielony wygląda jak przybysz z egzotycznej krainy. Zresztą, nawet latem jego papuzie upierzenie zaskakuje mnie za każdym razem tak samo. W naszym ściennym ptasim kalendarzu luty należy właśnie do dzięcioła. Przyglądam się delikatnym piórkom, narysowanym z taką precyzją, z takim realizmem, jakby najlżejszy podmuch wiatru miał je za chwilę poruszyć. Mam przed sobą tę charakterystyczną limonkową zieleń skrzydeł, hojnie ocieploną żółcieniami. Tak żywą i nasyconą, że samo patrzenie na ten kolor cieszy oczy i uspokaja oddech. Nie bez kozery harmonizujący wpływ zieleni na ludzkie zdrowie naukowcy udowodnili po wielokroć. Przyjemnie zatrzymać się przy dzięciole. Naprawdę niewiele trzeba, żeby się wyciszyć, choćby na moment.…

  • Na dobry dzień

    Objąć świat zakochanym sercem

    Wśród licznych porzekadeł mój dziadek powtarzał, że Święty Walenty łamie albo wzmacnia pod lodem pręty. Tej zimy wzmocnił, choć dwa dni wcześniej tłusty czwartek uraczył nas łagodną odwilżą. Chodniki pokryła przezroczysta warstwa lodowego lukru, miękko topniejąca pod butami. Dziś po chwilowej łaskawości lutego nie ma już śladu, odwilż poszła sobie jak niepyszna, a mróz znów ostro szczypie w palce.   Co celebruję w dzień Świętego Walentego? Walentynki to dla mnie dzień świętowania nie tylko z romantycznych powodów. Zakochanym sercem można objąć bardzo wiele. Można – a nawet trzeba! – zakochać się we własnym dziecku. Małe istoty (nawet gdy osiągają wiek nastoletni) uwielbiają czułość okazywaną im często i entuzjastycznie (nawet gdy…

  • Na dobry dzień

    Krok w stronę natury

    Zima próbuje się przesilać. Mróz na chwilę odpuścił. Ptaki zrobiły się bardziej ruchliwe, ożywione i rozmowne. Przyjemnie oddychać wilgotnym, łagodnym powietrzem. Codzienność w bliskim kontakcie z naturą, której można dotknąć, którą można poczuć i zobaczyć, służy nam pod każdym względem. Uspokaja, nadaje rytm. Przypomina, że jesteśmy nieodłączną częścią większej całości, nawet jeśli może się wydawać, że pędzimy swoim torem, a życie przyrody gdzieś daleko biegnie swoim, osobno i równolegle. Dobrze zrobić krok w stronę natury. Pójść na spacer, rozejrzeć się dookoła, odetchnąć i poczuć, jak wracając do niej, wracamy do samych siebie.  Luty nie jest miesiącem, w którym znajdziemy wielką stymulację do wyjścia i działania na zewnątrz. I właśnie dlatego…

  • Na dobry dzień

    Dobry, głęboki oddech

    Świece z wosku sojowego, odlane dla mojej mamy chrzestnej 🌿 Jedna świeża, czysta i orzeźwiająca, z lawendą, cytryną, miętą i odrobiną pomarańczy. Druga ziołowa, kojąca, na dobry, głęboki oddech. Są w niej: eukaliptus, tymianek, mięta, oregano, cytryna, kamfora i drzewo herbaciane. Odlewam świece z naturalnego wosku, w tym przypadku sojowego. Dodaję naturalne olejki eteryczne i mieszam. Podczas zalewania świecy dołączam jeszcze dobre myśli i życzenia. I to już wszystkie składniki! Nie używam syntetycznych olejków zapachowych ani perfum, ponieważ męczą mnie ich zapachy. Poza tym ograniczam, jak mogę, chemię w domu. Tak jest zdrowiej dla dziecka, kotów, i moich hormonów też 🌸🐈  

  • Na dobry dzień

    Zimowy sen łąki

    Łąka za domem śpi. Zbrązowiałe, suche łodygi, kwiaty i liście wystają ponad błyszczącą, gładko usypaną taflą śniegu, zastygłe tak, jak zastała je zima. Przypominają mi szkolne zielniki, które przygotowywaliśmy na lekcję przyrody. Rodzice Marty, mojej koleżanki z ławki, wzięli nas na wycieczkę, żebyśmy mogły zebrać potrzebne okazy roślin. Po powrocie do domu mama Marty stała przy biurku i przezroczystą taśmą przylepiała świeżą koniczynę, babkę lancetowatą i dziurawiec do kartek naszych zeszytów, które zamieniały się w botaniczne albumy. Uczynna ta kobieta musiała być wtedy trochę młodsza niż ja jestem teraz, uprzytamniam to sobie z rozbawieniem i niedowierzaniem. Naprawdę jestem już w tym wieku? Chyba ulegam złudzeniu, ale sama sobie wydaję się…

  • Na dobry dzień

    W sercu zimy

    Płatki śniegu mienią się w łagodnym świetle popołudniowego słońca. Wiatr lekko unosi je w powietrzu, jakby umyślnie spowalniał lot. Patrzenie na ten zwiewny, leniwy taniec hipnotyzuje i uspokaja. Tutaj nie da się niczego przyspieszyć. Na wełnianą rękawiczkę łapię kilka śnieżynek. Przez chwilę mogę dojrzeć kształt maleńkich gwiazdek, zanim zamienią się w krople wody.  Boże Narodzenie było zielone, ale lekko mroźny, przejrzysty i słoneczny poranek tego dnia przyniósł radosną odświętność. Po nowym roku spadł śnieg, a mróz jak chwycił, tak dotkliwie trzyma. Drzewa pokrył szron, gałęzie żywotników zamieniły się w białą, zamarzniętą koronkę. Marna to ochrona dla gniazdujących w nich ptasich rodzin: wróbli, mazurków i sikorek. Ogrodową taczką Leonka dowozimy im…

  • Na dobry dzień

    Złoty klon

    Drzewa na półwyspie rumienią się i coraz śmielej nakładają jesienne barwy. Jeszcze kilka dni temu stały całe w zieleni. Z naszego brzegu patrzyliśmy na szmaragdowe, szumiące morze ich koron, wśród których tylko jedna zdążyła się ozłocić. Roztaczała królewską, ciepłą poświatę i z daleka przykuwała wzrok. Był to klon. Podziwiając go, myślałam o ludziach, którzy nie obawiają się być sobą, nawet jeśli oznacza to śmiałe wychodzenie przed szereg. Bycie innym niż otoczenie, ale za to w bezkompromisowej zgodzie ze sobą. Myślałam o tym, jak pięknie tacy ludzie potrafią zapalać innych ogniem inspiracji do podążania własną ścieżką, krok za krokiem, dalej i dalej. Oni nie oglądają się na to, co ktoś może…

  • Na dobry dzień

    Zdrowy apetyt na życie

    Kto powiedział, że masz się spieszyć ponad własne możliwości? Jaką i czyją wizję życia gonić? Czy w tym wszystkim znajdujesz czas, żeby usiąść i posłuchać, jak naprawdę się masz? Jak wielu rzeczy w codzienności nie robimy w zgodzie z własnym rytmem, ale ze strachu przed tym, że zostaniemy w tyle. Za wszystkimi, którzy są już z przodu, bo próbują nowości, zabawnych funkcji w social mediach, absolutnie niezbędnych produktów, seriali, które wypada obejrzeć, zabiegów upiększających, którym trzeba się poddać. Spokojnie. Zdrowy apetyt na życie nie zmusza nas do zaspokajania cudzego głodu. On ma przynieść nam uczucie nasycenia w zgodzie z naszymi realnymi potrzebami. Lubię siadać, dosłownie na kilka minut, żeby poobserwować…

  • Na dobry dzień

    Dęby uczą pokory

    Wczesne wrześniowe popołudnie. Powietrze jest rześkie, słońce złagodniało, winobluszcz wystawia do światła ząbkowane liście i owoce pokryte zamszową skórką, przysmak ptaków. Szczęśliwy, młody wiatr bezlitośnie tarmosi korony drzew nad rzeką. Tutaj może się wyhasać i wyszumieć, niezatrzymywany przez żadne przeszkody. Lato powoli zmierzcha. Przed wieczorem, kiedy dzień przesila się z nocą, powietrze nasyca się różem i fioletem zachodu. Świat staje w miejscu na kilka oddechów, jakby jeszcze przez chwilę chciał zatrzymać resztki światła. Mówię wtedy Leonkowi, że drzewa i ptaki, wszyscy powoli szykują się do snu. Na placu zabaw w naszej wsi rosną dęby. Dwa z nich splatają silne ramiona nad domkiem ze zjeżdżalnią. Słucham, jak szumią i rozmawiają nad…