-
Sztuka dobrego życia
Z zainteresowaniem obserwuję w mediach społecznościowych trend promujący skupienie na spokojnym życiu, a nie na łupach do zdobycia. Ludzie pokazują swoje domy, ogródki, balkony, samochody, całkiem zwyczajne, wystarczająco dobre. Jasno mówią przy tym, czego w życiu nie szukają i nie pragną. Mianownik jest wspólny: tego, co odciąga od samego życia.Od relacji z bliskimi.Ciszy w głowie.Spokojnego snu.Zdrowia aż do emerytury i znacznie dalej.Czasu na bycie.Cieszenia się domową codziennością.Ja dodałabym jeszcze: czasu na przebywanie w naturze nie jako weekendowego bonusu, ale kluczowego elementu naszego dobrostanu. Ten trend jest mi bliski, bo ja też lubię zwykłe, małe samochody. Nie marzę o luksusowych wakacjach, równie dobrze mogę posiedzieć przy ognisku i wybrać się na…
-
Wielkanoc
Dobrych, radosnych i pogodnych Świąt Wielkiejnocy, pełnych światła i ciepła 🌿🐇🌼 Niech przyroda, która budzi się uparcie, choć łagodnie, listek po listku, płatek po płatku, przypomina nam o odradzającym się życiu, o jego pięknie i nieposkromionej sile 🌸🌱 Alleluja! Alleluja!
-
Pójdę jeszcze nad rzekę
Pagórki po drugiej stronie rzeki zapalają się ciepłą zielenią, kiedy oświetla je zachód słońca. Domy, drzewa i pola na sąsiednim brzegu wyzłacają się i wyostrzają kontury, jakby nagle się do nas zbliżyły. Tak długo było tu biało, mgliście i brunatnie, że nie mogę się nacieszyć ich żywymi barwami. Ptaki jednogłośnie pożegnały zimę. Dookoła rozlegają się śpiewy, gwarne rozmowy, słychać skrzeczenia, kląskanie i poświstywania. Rybacy stoją na lodzie pokrywającym rozlewisko. Zastanawiam się, jaki upór zagnał tych mężczyzn nad przerębel, skoro spod zamarzniętej tafli już ruszyły wartkie strumienie. Połyskujące warkocze wody oplatają, opływają lód w coraz to nowych miejscach. Rzeka też pragnie się obudzić. Gdyby dziś miał przypaść ostatni dzień mojego życia,…
-
Zieleń piór dzięcioła
Na tle burych, zgaszonych kolorów przedwiośnia dzięcioł dzielony wygląda jak przybysz z egzotycznej krainy. Zresztą, nawet latem jego papuzie upierzenie zaskakuje mnie za każdym razem tak samo. W naszym ściennym ptasim kalendarzu luty należy właśnie do dzięcioła. Przyglądam się delikatnym piórkom, narysowanym z taką precyzją, z takim realizmem, jakby najlżejszy podmuch wiatru miał je za chwilę poruszyć. Mam przed sobą tę charakterystyczną limonkową zieleń skrzydeł, hojnie ocieploną żółcieniami. Tak żywą i nasyconą, że samo patrzenie na ten kolor cieszy oczy i uspokaja oddech. Nie bez kozery harmonizujący wpływ zieleni na ludzkie zdrowie naukowcy udowodnili po wielokroć. Przyjemnie zatrzymać się przy dzięciole. Naprawdę niewiele trzeba, żeby się wyciszyć, choćby na moment.…
-
Objąć świat zakochanym sercem
Wśród licznych porzekadeł mój dziadek powtarzał, że Święty Walenty łamie albo wzmacnia pod lodem pręty. Tej zimy wzmocnił, choć dwa dni wcześniej tłusty czwartek uraczył nas łagodną odwilżą. Chodniki pokryła przezroczysta warstwa lodowego lukru, miękko topniejąca pod butami. Dziś po chwilowej łaskawości lutego nie ma już śladu, odwilż poszła sobie jak niepyszna, a mróz znów ostro szczypie w palce. Co celebruję w dzień Świętego Walentego? Walentynki to dla mnie dzień świętowania nie tylko z romantycznych powodów. Zakochanym sercem można objąć bardzo wiele. Można – a nawet trzeba! – zakochać się we własnym dziecku. Małe istoty (nawet gdy osiągają wiek nastoletni) uwielbiają czułość okazywaną im często i entuzjastycznie (nawet gdy…
-
Krok w stronę natury
Zima próbuje się przesilać. Mróz na chwilę odpuścił. Ptaki zrobiły się bardziej ruchliwe, ożywione i rozmowne. Przyjemnie oddychać wilgotnym, łagodnym powietrzem. Codzienność w bliskim kontakcie z naturą, której można dotknąć, którą można poczuć i zobaczyć, służy nam pod każdym względem. Uspokaja, nadaje rytm. Przypomina, że jesteśmy nieodłączną częścią większej całości, nawet jeśli może się wydawać, że pędzimy swoim torem, a życie przyrody gdzieś daleko biegnie swoim, osobno i równolegle. Dobrze zrobić krok w stronę natury. Pójść na spacer, rozejrzeć się dookoła, odetchnąć i poczuć, jak wracając do niej, wracamy do samych siebie. Luty nie jest miesiącem, w którym znajdziemy wielką stymulację do wyjścia i działania na zewnątrz. I właśnie dlatego…
-
Dobry, głęboki oddech
Świece z wosku sojowego, odlane dla mojej mamy chrzestnej 🌿 Jedna świeża, czysta i orzeźwiająca, z lawendą, cytryną, miętą i odrobiną pomarańczy. Druga ziołowa, kojąca, na dobry, głęboki oddech. Są w niej: eukaliptus, tymianek, mięta, oregano, cytryna, kamfora i drzewo herbaciane. Odlewam świece z naturalnego wosku, w tym przypadku sojowego. Dodaję naturalne olejki eteryczne i mieszam. Podczas zalewania świecy dołączam jeszcze dobre myśli i życzenia. I to już wszystkie składniki! Nie używam syntetycznych olejków zapachowych ani perfum, ponieważ męczą mnie ich zapachy. Poza tym ograniczam, jak mogę, chemię w domu. Tak jest zdrowiej dla dziecka, kotów, i moich hormonów też 🌸🐈
-
Zimowy sen łąki
Łąka za domem śpi. Zbrązowiałe, suche łodygi, kwiaty i liście wystają ponad błyszczącą, gładko usypaną taflą śniegu, zastygłe tak, jak zastała je zima. Przypominają mi szkolne zielniki, które przygotowywaliśmy na lekcję przyrody. Rodzice Marty, mojej koleżanki z ławki, wzięli nas na wycieczkę, żebyśmy mogły zebrać potrzebne okazy roślin. Po powrocie do domu mama Marty stała przy biurku i przezroczystą taśmą przylepiała świeżą koniczynę, babkę lancetowatą i dziurawiec do kartek naszych zeszytów, które zamieniały się w botaniczne albumy. Uczynna ta kobieta musiała być wtedy trochę młodsza niż ja jestem teraz, uprzytamniam to sobie z rozbawieniem i niedowierzaniem. Naprawdę jestem już w tym wieku? Chyba ulegam złudzeniu, ale sama sobie wydaję się…
-
W sercu zimy
Płatki śniegu mienią się w łagodnym świetle popołudniowego słońca. Wiatr lekko unosi je w powietrzu, jakby umyślnie spowalniał lot. Patrzenie na ten zwiewny, leniwy taniec hipnotyzuje i uspokaja. Tutaj nie da się niczego przyspieszyć. Na wełnianą rękawiczkę łapię kilka śnieżynek. Przez chwilę mogę dojrzeć kształt maleńkich gwiazdek, zanim zamienią się w krople wody. Boże Narodzenie było zielone, ale lekko mroźny, przejrzysty i słoneczny poranek tego dnia przyniósł radosną odświętność. Po nowym roku spadł śnieg, a mróz jak chwycił, tak dotkliwie trzyma. Drzewa pokrył szron, gałęzie żywotników zamieniły się w białą, zamarzniętą koronkę. Marna to ochrona dla gniazdujących w nich ptasich rodzin: wróbli, mazurków i sikorek. Ogrodową taczką Leonka dowozimy im…
-
Złoty klon
Drzewa na półwyspie rumienią się i coraz śmielej nakładają jesienne barwy. Jeszcze kilka dni temu stały całe w zieleni. Z naszego brzegu patrzyliśmy na szmaragdowe, szumiące morze ich koron, wśród których tylko jedna zdążyła się ozłocić. Roztaczała królewską, ciepłą poświatę i z daleka przykuwała wzrok. Był to klon. Podziwiając go, myślałam o ludziach, którzy nie obawiają się być sobą, nawet jeśli oznacza to śmiałe wychodzenie przed szereg. Bycie innym niż otoczenie, ale za to w bezkompromisowej zgodzie ze sobą. Myślałam o tym, jak pięknie tacy ludzie potrafią zapalać innych ogniem inspiracji do podążania własną ścieżką, krok za krokiem, dalej i dalej. Oni nie oglądają się na to, co ktoś może…
























