Sztuka dobrego życia
Z zainteresowaniem obserwuję w mediach społecznościowych trend promujący skupienie na spokojnym życiu, a nie na łupach do zdobycia. Ludzie pokazują swoje domy, ogródki, balkony, samochody, całkiem zwyczajne, wystarczająco dobre. Jasno mówią przy tym, czego w życiu nie szukają i nie pragną. Mianownik jest wspólny: tego, co odciąga od samego życia.
Od relacji z bliskimi.
Ciszy w głowie.
Spokojnego snu.
Zdrowia aż do emerytury i znacznie dalej.
Czasu na bycie.
Cieszenia się domową codziennością.
Ja dodałabym jeszcze: czasu na przebywanie w naturze nie jako weekendowego bonusu, ale kluczowego elementu naszego dobrostanu.
Ten trend jest mi bliski, bo ja też lubię zwykłe, małe samochody. Nie marzę o luksusowych wakacjach, równie dobrze mogę posiedzieć przy ognisku i wybrać się na dobry spacer. Mam skromną liczbę przyjaciół, nic mi po dziesiątkach odległych znajomych. Nie potrafię odnaleźć się w sporcie, jakim stało się kupowanie nowych ubrań, gadżetów, zabawek, kosmetyków i aplikacji.
Świadome ograniczanie tego, co da się w życiu mieć, czym można publicznie się pochwalić, szczęśliwie jest w trendzie, choć wcale nie jest nowością. Ktoś pisał o tym ponad czterysta lat temu, w pięknej i mądrej fraszce. Umiar, prostota, życzliwość, zdrowie, pogoda ducha i jedzenie na miarę potrzeb – to renesansowa recepta na dobre życie wypisana ręką mistrza Jana z Czarnolasu. Myślę, że nie straciła na aktualności aż do dziś.
🌿🌞
Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmórowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystym,
Pożywieniem ućciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajmi znośnymi, nieprzykrą starością.
Jan Kochanowski, Na dom w Czarnolesie
🌿
Dobrego dnia! 🌞


