-
Erotyka u Bolesława Prusa
Na dużym ekranie debiutuje świeża ekranizacja Lalki Bolesława Prusa. Obserwuję, jak w naturalny sposób wzmaga się zainteresowanie literackim pierwowzorem. Przy tej okazji natknęłam się na materiał edukacyjny, w którym autorka udowadnia, że istotnie można doszukać się elementów erotyki w tej powieści. To trochę tak, jakby próbować natknąć się na chryzantemę przy cmentarzu we Wszystkich Świętych, pomyślałam. Lalka jest tak bogatym, przenikliwym i bezpruderyjnym studium relacji miłosnych i stosunków damsko-męskich, że na tle swojej epoki stanowi ewenement. Uciechy Stacha Prusa można kojarzyć z pomnikowego ujęcia, które przedstawia go jako zamyślonego starszego pana spacerującego z laską po Krakowskim Przedmieściu. Rzeźbiarzowi udało się uchwycić także coś więcej, mianowicie wyraz głębokiego namysłu i…
-
Ślub pod jabłonią
– Czy uroczystość odbędzie się w salonie? – Tylko w razie deszczu. Chcemy się pobrać w sadzie, pod kopułą błękitnego nieba, oblani ciepłymi promieniami słońca. Wie pani, gdzie i kiedy chciałabym wyjść za mąż, gdyby zależało to tylko ode mnie? Ceremonia odbyłaby się o świcie… W czerwcu. Wschodziłoby cudowne słońce, a w okolicznych ogrodach kwitłyby róże. Wymknęłabym się z domu i dołączyła do czekającego na mnie Gilberta, po czym stanęlibyśmy w samym sercu bukowego lasu i właśnie tam, pod łukowatym sklepieniem tej cudownej zielonej katedry, zostalibyśmy mężem i żoną. Maryla pogardliwie pociągnęła nosem, jednak pani Linde zdawała się do głębi wstrząśnięta. – Ależ, Aniu, cóż za dziwaczny pomysł! To przecież…
-
Sztuka dobrego życia
Z zainteresowaniem obserwuję w mediach społecznościowych trend promujący skupienie na spokojnym życiu, a nie na łupach do zdobycia. Ludzie pokazują swoje domy, ogródki, balkony, samochody, całkiem zwyczajne, wystarczająco dobre. Jasno mówią przy tym, czego w życiu nie szukają i nie pragną. Mianownik jest wspólny: tego, co odciąga od samego życia.Od relacji z bliskimi.Ciszy w głowie.Spokojnego snu.Zdrowia aż do emerytury i znacznie dalej.Czasu na bycie.Cieszenia się domową codziennością.Ja dodałabym jeszcze: czasu na przebywanie w naturze nie jako weekendowego bonusu, ale kluczowego elementu naszego dobrostanu. Ten trend jest mi bliski, bo ja też lubię zwykłe, małe samochody. Nie marzę o luksusowych wakacjach, równie dobrze mogę posiedzieć przy ognisku i wybrać się na…
-
Objąć świat zakochanym sercem
Wśród licznych porzekadeł mój dziadek powtarzał, że Święty Walenty łamie albo wzmacnia pod lodem pręty. Tej zimy wzmocnił, choć dwa dni wcześniej tłusty czwartek uraczył nas łagodną odwilżą. Chodniki pokryła przezroczysta warstwa lodowego lukru, miękko topniejąca pod butami. Dziś po chwilowej łaskawości lutego nie ma już śladu, odwilż poszła sobie jak niepyszna, a mróz znów ostro szczypie w palce. Co celebruję w dzień Świętego Walentego? Walentynki to dla mnie dzień świętowania nie tylko z romantycznych powodów. Zakochanym sercem można objąć bardzo wiele. Można – a nawet trzeba! – zakochać się we własnym dziecku. Małe istoty (nawet gdy osiągają wiek nastoletni) uwielbiają czułość okazywaną im często i entuzjastycznie (nawet gdy…
-
Harnaś rusza w dalszą drogę
Jest noc, Harnaś oddala się na znaczną odległość od domu. Biegnę za nim, w jednej ręce trzymam Leona, w drugiej latarkę. Łowię kocią sylwetkę w krąg słabego światła. „Harnaś! Harnaaaś!!!”, wołam i za nic nie chcę stracić go z oczu. Harnaś krąży daleko, ale ogląda się na mnie. Wygląda na to, że wraca, jeszcze wraca. Nagle wyłączają się wszystkie dźwięki i zapada cisza. Budzę się w moim łóżku. Harnaś śpi obok, a ja wiem, że rzeczywistość snu jest równie prawdziwa jak to, co widzę na jawie. Harnaś naprawdę szykuje się do odejścia.Tak było w kwietniu. Odchodzenie jest bardzo szczególnym etapem. Niedawno pożegnaliśmy babcię Wandę. Na dzień przed jej śmiercią miałam…
-
Czas peonii, czas miłości
Najkrótsza definicja self love mogłaby brzmieć tak:„Jestem nie mniej ważna niż inni,i nie bardziej ważna niż inni”. Tak rozumiem tę koncepcję.Takie pojmowanie robi miejsce dla wszystkich.Nie trzeba już się bać, że dla kogoś nie wystarczy miłości. Ktoś mówił o tym dwa tysiące lat temu i dziś, w epoce kwitnącego narcyzmu, takie rozumienie self love wydaje mi się, nomen omen, zbawienne. 🌿Pięknego dnia, w całej czerwcowej obfitości 🌸🌿☀️
-
Kaczki uczą harmonii
Para dzikich kaczek wędruje niespiesznie, od rozlewiska rzeki aż pod nasz przydomowy karmnik. Dziobią ziarna na zmianę, kiedy jedno je, drugie obserwuje otoczenie. Przychodzą do nas od miesiąca, a ja z pokorą i zachwytem przyglądam się ich spokojnemu porozumieniu, gdy tak kroczą łapka za łapką. Jest między nimi cisza, równowaga i wzajemna dbałość o siebie. Tak jakby centrum życia lokowały między sobą, w tym, co wspólne. Obserwuję je dyskretnie, żeby ich nie spłoszyć. Kaczki potrafią tworzyć partnerstwo tak pięknie, tak naturalnie, bez szumu i terapii małżeńskich. Jak one to robią? Daleko mi do bycia związkowym ekspertem, ale bardzo chętnie się uczę. Do tej pory nie odkryłam nic, co budowałoby…
-
Drzewa mojego dziadka
Dziś mroźnie, ale słońce świeci tak kwietniowo, że nawet Tofik, który nie lubi temperatur poniżej zera, z rozkoszą wystawia pyszczek do promieni i wietrzy futerko. Ostry wschodni wiatr wieje bez wytchnienia Mieszkamy blisko koryta Bugu, wichury bywają tu potężne. Łamią konary, strącają ptasie gniazda, czasem nawet powalają drzewa. Jestem pełna podziwu dla lip, dębu, kasztanowców, świerków i innych sędziwych olbrzymów, które trwają tu pomimo wszystko. Pokazuję Leonkowi drzewa, tak jak pokazywał mi je dziadek Władysław wiele lat temu podczas spacerów, gdziekolwiek byliśmy. Najpierw wymieniał łacińską, a potem polską nazwę: Fagus sylvatica, buk. Betula verrucosa, brzoza. Pinus sylvestris, sosna… Dziadek Władek pochodził z rolniczej rodziny. W naturalny sposób był związany…
-
Życzenia na okrągły rok
Kiedy nowy rok dopiero przecierał oczy, spacerowaliśmy w parku pod ogromną chmurą w kolorze gołębich skrzydeł. Sunęła tuż nad ziemią i wyglądała tak, jakby w brzuchu niosła górę śniegu. Skropiła nas jednak tylko deszczem, po czym pognała dalej na wschód. Biały puch spadł dzień później. Dziś świeci słońce, marzną ręce, a na dywanie śniegu kładą się długie szafirowe cienie. Styczeń kapryśnie stawia pierwsze kroki. Wciąż jeszcze płynie fala noworocznych życzeń, jakbyśmy chcieli dodać sobie otuchy, wpuścić trochę światła przez warstwę chmur i rozgrzać się nawzajem w sercu zimy. A właściwie, dlaczego tylko teraz mielibyśmy obsypywać się serdecznymi słowami i uściskami? Jakim pokrzepieniem byłoby obdarowywanie się ciepłą życzliwością na co dzień,…
-
Miłość pod lodem
Anna, teściowa mojego teścia, bez ogródek mówiła o tym, że za mąż wyszła ze strachu przed wojną, a męża nigdy nie kochała. Cierpkie słowa, a i życie nielekkie. Aby przetrwać. Miłość gdzieś stanęła, gdzieś utknęła. Myślę jednak, że poza strachem i bólem było tam coś więcej. Nawet jeśli młodziutka Anna szukała przede wszystkim ochrony w traumatycznych czasach, ostatecznie przecież założyła rodzinę i dała początek nowemu życiu, które płynie aż do dziś. Miłość w rodzinie potrafi zamarznąć. Czasem jej nie widać, czasem wręcz trudno rozpoznać, że ci ludzie to bliscy. Ale ona jest tam zawsze, choćby jej nurt pulsował głęboko pod lodem. Pod wzajemnymi urazami i codziennością biegnącą w chłodzie. Kiedy…

























