W lustrzanym odbiciu
Lód powoli cofa się z rozlewiska. Z mokrych gałęzi kapie woda. Przyjemnie słuchać dźwięcznego szelestu kropel spadających falami na trawę i suche liście. Blade styczniowe słońce z każdym dniem nabiera wigoru i zza warstw mgły coraz śmielej wysyła światło i ciepło, czuję to na policzkach. Po urodzajnej działalności kreta widzę natomiast, że ziemia jest pulchna i wcale nie zmarznięta. Pachnie świeżo, intensywnie, jak wczesną wiosną. Tak samo wiosennie śpiewają ptaki. Zastanawiam się, czy w tym roku luty zdąży spełnić swoją etymologiczną powinność jako miesiąc srogi i mroźny.
A na razie jest styczeń. Ten czas w środku zimy, dawniej bezlitosnej, tradycyjnie obfitował w karnawałowe zabawy i spotkania, podczas których ludzie gromadzili się, tańczyli i szukali swojego towarzystwa. Ciepło, śmiech i poczucie wspólnoty pomagały odegnać chłód i mrok.
Życie to relacje
W codzienności z małym człowiekiem potykam się o tę prawdę na każdym kroku. Od połączenia z mamą, od tego pierwszego kontaktu, zaczyna się połączenie z samym sobą i ze światem. Dziecko wyrasta z matki jak gałąź z drzewa, nie ma innej drogi. Staram się więc najlepiej, jak potrafię, i wiem, że skrzat obok mnie także stara się z całych sił. Widzę to w jego bezgranicznie ufnych oczach, w entuzjazmie, kiedy biegnie, żeby wpaść w moje ramiona, śmiejąc się pyzatą gębusią, dołeczkami w bródce, oczami elfa, brzuchem, rękami i całym sobą.
Macierzyństwo to ekstremalny, intensywny kurs wiedzy o sobie. Zabawnie jest pomyśleć, że dziecko stoi, trzymając w rączkach lusterko zwrócone taflą do mnie. „Spójrz tutaj”, mówi mi w tak wielu momentach. I patrzę na siebie, coraz śmielej, coraz życzliwiej, z coraz większą łaskawością i świadomością, że nie mam zadatków na matkę idealną. I dopiero teraz widzę, z bliska i w detalach. Moje ograniczenia, moje możliwości. Moje najwrażliwsze punkty, które czasem lubią obrażać się na świat. Mój instynkt, mądry kompas. Moje przekonania i zahamowania. Moją bezsilność. Moją odwagę, żeby przekraczać samą siebie, tak wiele razy. I wreszcie stać się tym człowiekiem, którego szukałam całe życie. Dla siebie i innych.
Dziękuję, Leonku 🌿💙


