Ziarenka

Drzwi do Narnii

Jest wczesne zimowe przedpołudnie. Właśnie idę do kuchni, ale po drodze otwieram okno, bo widzę, że na zewnątrz rozgrywa się spektakl, którego za żadne skarby nie chcę przegapić. Od wschodu świeci słońce, a od zachodu, po czystym, błękitnym niebie suną perłowoszare chmury. W powietrzu tańczą białe płatki. Wirują we wszystkich kierunkach, wzbijają się z gracją, lekko unoszone podmuchami wiatru. Ciężkie krople kapią z gałęzi drzew, żłobiąc ślady w śniegu, jakby to był już czas przedwiosennych roztopów. Powietrze jest rześkie i czyste, przyjemnie się nim oddycha. Mam wrażenie, że patrzę na dwie pory roku jednocześnie.

Taki był dzisiejszy poranek. Podobnie piękna była pora obiadowa, kiedy ptasia drobnica uwijała się przy karmnikach. Ćwierkające, puchate kuleczki, wróble, sikorki, mazurki, świetnie zorientowane w miejscowych jadłodajniach. Podczas spaceru miło przystanąć i posłuchać ich rwetesu dobiegającego zza krzaków.

A wczesnym wieczorem spadł mokry śnieg. Cierpliwie i bez pośpiechu oblepił gęstym puchem każdą łodygę, gałązkę, każdy listek, grubą czapą nakrył dachy domów i ptasich budek, usypał górki na latarniach, osiadł na ulicach i chodnikach. Magia Narnii, jak okiem sięgnąć. Nic, tylko wyjść z domu przez szafę i wypatrywać sympatycznego pyszczka Pana Lisa w ogrodzie.

Codzienność potrafi zachwycić i porwać bez reszty! Nie warto jej omijać, nawet jeśli znajdziemy tylko chwilę, żeby się na nią zagapić. Kiedy popatrzymy na chmury, przyłożymy ucho do krzaków, pozwolimy, żeby oczarował nas balet płatków śniegu, dookoła znajdziemy cuda, ot, na wyciągnięcie ręki.

 

Ilustracja: Laivi Põder

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *