-
Jasna droga
Pamiętam wyraźnie ubiegłoroczne doświadczenie pracy w schronisku, w szczycie kociego sezonu. Był gorący letni dzień, stałam w samym środku beznadziei. Na moich oczach cierpieli i odchodzili ci, na których zdrowiu i życiu mi zależało. Natłok przybywających zwierząt, desperacja opiekunów i lekarzy, którzy fizycznie nie mieli szans zdążyć ze swoją pracą. Wiele trudnych przypadków, połamanych łapek, miednic, dużo cierpienia, śmierci. Mnóstwo kocich maleństw, przybywających nieraz w ciężkim stanie. Przepełnione domy tymczasowe, pękające w szwach fundacje, przemęczeni ludzie i przewijające się słowo, które budzi moją odmowę: bezsilność. Wiedziałam, że muszę z tego pomieszania wyjść, bo z takiego miejsca nie wesprę nikogo, zniechęcę się i opadnę z sił. Pełnia tego, co mogę…


