• Na dobry dzień

    Ślub pod jabłonią

    – Czy uroczystość odbędzie się w salonie?  – Tylko w razie deszczu. Chcemy się pobrać w sadzie, pod kopułą błękitnego nieba, oblani ciepłymi promieniami słońca. Wie pani, gdzie i kiedy chciałabym wyjść za mąż, gdyby zależało to tylko ode mnie? Ceremonia odbyłaby się o świcie… W czerwcu. Wschodziłoby cudowne słońce, a w okolicznych ogrodach kwitłyby róże. Wymknęłabym się z domu i dołączyła do czekającego na mnie Gilberta, po czym stanęlibyśmy w samym sercu bukowego lasu i właśnie tam, pod łukowatym sklepieniem tej cudownej zielonej katedry, zostalibyśmy mężem i żoną. Maryla pogardliwie pociągnęła nosem, jednak pani Linde zdawała się do głębi wstrząśnięta. – Ależ, Aniu, cóż za dziwaczny pomysł! To przecież…