Na dobry dzień

W zieleni jest moc

Filodendron. Stał na klatce schodowej w bloku, gdzie mieszka moja babcia. Miał tylko dwa suche, zakurzone liście i zmarniałą łodygę, która kruszyła mi się w palcach. Od bardzo dawna musiał nie dostać ani kropli wody, grudka ziemi w jego małej doniczce była sucha jak pieprz. Stał tak i miał umrzeć, bo podobno przyszła jego pora, tak mi powiedziano. Sam filodendron, gdyby mógł, pewnie by krzyczał. Dużo się nacierpiał, ale wiedziałam, że ten gość ma przed sobą jeszcze długie życie.

Filodendron pojechał ze mną do domu. Dostał nową doniczkę, ziemię, światło, nawóz i wodę. Powoli zaczął odżywać i puszczać nowe pędy, nowe liście i korzenie. W ciągu kilku miesięcy poradził sobie przepięknie.

Ludzie, którzy mają serce do roślin i zrozumienie dla nich, w naturalny sposób są mi bliscy. Wzruszam się, kiedy widzę, jak nasi sąsiedzi przed wyjazdem szczelnie zamykają zewnętrzne rolety, ale jedną zostawiają uchyloną. Stawiają tam w rządku wszystkie domowe rośliny, z dostępem do światła.

🌱🌱🌱

Spacerując w naszym pobliskim lesie, czuję się, jakbym była w górach. Powietrze jest krystalicznie czyste, rześkie i łagodne. Oddycham nim z przyjemnością. Dziękuję drzewom za tę robotę.

W zieleni jest moc, w zieleni jest także głos. Uwielbiam dostrajać się do jego fal i słuchać, o czym szumią.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *