Na dobry dzień

Jeszcze pójdę nad rzekę

Pagórki po drugiej stronie rzeki zapalają się ciepłą zielenią, kiedy oświetla je zachód słońca. Domy, drzewa i pola na sąsiednim brzegu wyzłacają się i wyostrzają kontury, jakby nagle się do nas zbliżyły. Tak długo było tu biało, mgliście i brunatnie, że nie mogę się nacieszyć ich żywymi barwami.

Ptaki jednogłośnie pożegnały zimę. Dookoła rozlegają się śpiewy, gwarne rozmowy, słychać skrzeczenia, kląskanie i poświstywania. Rybacy stoją na lodzie pokrywającym rozlewisko. Zastanawiam się, jaki upór zagnał tych mężczyzn nad przerębel, skoro spod zamarzniętej tafli już ruszyły wartkie strumienie. Połyskujące warkocze oplatają, opływają lód w coraz to nowych miejscach. Rzeka też pragnie się obudzić.

Gdyby dziś miał przypaść ostatni dzień mojego życia, negocjowałabym ze Stwórcą.

Daj popatrzeć jeszcze raz na drzewa. Stoją jak łagodne olbrzymy w zimowym letargu, powoli wybudzane przez ciepło.
Daj jeszcze przejść się nad rzekę. Oko Bugu z daleka połyskuje chabrem spod kry.
Daj, proszę, jeszcze chwilę.
Tutaj jest tak pięknie, że nie da się temu oprzeć. Można się tym tylko nasycić.
Obrazami, dźwiękami, zapachem powietrza, dotykiem słońca na policzku.
Pozwól jeszcze przez chwilę pooddychać radością, spokojem, nacieszyć się i poczuć, jak wszystko garnie się do życia, do rozbudzenia.
Nie ma w roku innego czasu, kiedy tak pięknie, tak mocno, tak wyraźnie słychać pragnienie życia.

Dziękuję za przedwiośnie 🌿

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *