Na dobry dzień

Mądrość przedwiośnia

Przedwiośnie. Czas pączkowania, budzenia się w ziemi nowego życia. Czas krzątaniny, wymiatania starych kurzy i wietrzenia domów, które z ulgą wyglądają na świat czystymi oknami. Czas wzmożonego ruchu w przyrodzie, kiedy można usłyszeć krzyk żurawi i słodki śpiew kosa.

Dla mnie to także czas, kiedy coraz jaśniej uświadamiam sobie płynność życia. Jak kurczowo przywiązujemy się do scenariuszy, nad którymi tak wytrwale przez lata pracowaliśmy. Do tego, co dobrze znane. Do mieszkania w tym konkretnym miejscu, do wydeptywania codziennych ścieżek w taki, a nie inny sposób. Uwielbiam zakorzenienie w domu i w codziennej rutynie, a jednocześnie dostrzegam, jak łatwo wpaść w pułapkę kroczków dreptanych od rana, dla zadośćuczynienia starym przyzwyczajeniom, a nie wyłaniającym się potrzebom. Bez wpuszczania świeżego powietrza do codzienności, bo a nuż zrobi się przeciąg i wazon spadnie z parapetu.

Wiosna pokazuje w szczególny sposób, jak wielka jest rola poruszania i przemiany, której wszystko podlega. Nic nie jest statyczne i wiekuiste, choćbyśmy bardzo chcieli takim je widzieć. To tak, jakby od żywej rzeki oczekiwać trwania w bezruchu.

Staram się pogodzić z tą płynnością i po prostu za nią podążać. Zrzucam grube warstwy tego, w co obrosłam, a co mi nie służy: niepokojące myśli, trudne przekonania, mało funkcjonalne nawyki wyniesione z domu rodzinnego. Przedmioty, które mnie zaskakują, bo zdążyłam zapomnieć o ich istnieniu, a one wciąż cierpliwie czekają w szufladzie, chociaż już nie na mnie. Puszczam je dalej w świat, niech idą.

Robię miejsce na swobodny oddech, na śmiech, na nowe, na to, co dla mnie ważne, na możliwość ruchu tam, gdzie naprawdę chcę pójść.

🌱🌱🌱

Dobrego Nowego dla Was 🌸

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *