
Blisko rzeczywistości
Połączenie z życiem, ze sobą i ze światem to najwspanialszy stan, kiedy zanurzam się w rzeczywistości gładko, całkowicie i bez oporów. Jestem dokładnie tu, gdzie mam być. I jest mi z tym cudownie! Dla mnie na tym polega tajemnica szczęścia.
To stan, kiedy pytam i jasno odpowiadam: „Gdybym nie była sobą, chciałabym być sobą”. Dokładnie taką, jaką jestem w tej chwili, tu i teraz.
To także stan, kiedy żyję, pracuję i działam razem z tymi, którzy spotkali się ze mną na wspólnej drodze. Czasem po to, żeby pobyć razem rok, czasem tylko kilka dni, a czasem są blisko od zawsze, odkąd sięgam pamięcią. I nawet jeśli nie wszystko układa się nam tak po ludzku „idealnie”, to przecież nie ma wiekszego znaczenia. Idziemy do przodu, uczymy się od siebie, porozumiewamy się i wspieramy nawzajem, rozwijamy się i cieszymy z możliwości wspólnego bycia i działania. I to jest najcenniejsze. Jestem za to szczerze wdzięczna.
Bycie blisko rzeczywistości to również stan, kiedy czerpię radość i przyjemność z każdej wykonywanej czynności. Nawet z tego, co wymagające. Bez tego, co woła o wykonanie mało wdzięcznej pracy, sama z siebie wolałabym ominąć ją szerokim łukiem. A tymczasem to właśnie dzięki wyzwaniom stają przed nami możliwości: patrzenia, rozumienia, poznawania, odrobienia lekcji, które i tak muszą zostać odrobione. Po co odraczać coś, co samo się pcha i pilnie domaga uwagi?
Uwielbiam uczyć się bez końca, w rytmie, który wyznacza życie. Chcę poddawać mu się w pełni, bo wiem, że to najlepsze, co mogę zrobić. Ufność, że życie zawsze znajdzie drogę i prowadzi mnie w najlepszym możliwym kierunku, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.
Kiedy jestem przy sobie…
…i kiedy jestem blisko rzeczywistości, mogę się tu wygodnie zadomowić. Czuję, że jestem na swoim miejscu. Działam dokłanie tak, jak chcę, bo jestem przy sobie. Nie kombinuję, nie wysilam się, podążam za sobą, choćby nie wiem co. Znikają obawy i niepewność, a w ich miejsce pojawiają się skupienie, spokój i entuzjazm. To jasne, silne, a jednocześnie łagodne odczucie. Biorę całkowitą odpowiedzialność za bycie sobą i za swoje działania. I dopiero taka mogę być naprawdę i w pełni częścią tej rzeczywistości.
Kiedy jestem w stanie to wszystko dostrzec, patrzę na świat oczami pełnymi miłości. A on wie, że odpowiadam mu z całego, ciepłego i śmiejącego się serca: „Tak!”.
Zdjęcie: www.stylemepretty.com

