Okruszki dobra

Życie wydarza się teraz. Codzienne sytuacje, drobne gesty, zwyczajne słowa, które potrafią cieszyć, otwierać, inspirować, leczyć. Są niepozorne jak okruszki na obrusie. Jednak to właśnie one mają potężną moc. Każdego dnia sprawiają, że świat staje się lepszym miejscem.

  • Okruszki dobra

    Okruszki życzliwości

    Od tej postaci mogłaby rozpocząć się ciepła, mądra powieść. Franciszek Orzechowski był listonoszem w Lesznie, skąd pochodzi moja babcia. W jej wspomnieniach, sięgających spartańskich powojennych i wcześniejszych czasów, pan Franciszek maluje się jako mężczyzna, którego cechowały ujmująca, naturalna uprzejmość i pogoda ducha. Pomocny, otwarty, uśmiechnięty, dobrze wiedział, że życzliwość jest najlepszym lekarstwem, jakie wynaleziono na tym świecie. Wyobrażam sobie, że był jedną z tych osób, które ledwo staną w drzwiach, a w domu zaraz robi się jaśniej i weselej. Wręczając listy, znajdował czas, żeby porozmawiać, pożartować z adresatami. Pamiętał o ich imieninach. W lany poniedziałek skrapiał moich pradziadków perfumami, trochę dla śmiechu, a trochę dla podtrzymania obyczaju. Myślę, że pan…

  • Okruszki dobra

    Drzewa mojego dziadka

    Dziś mroźnie, ale słońce świeci tak kwietniowo, że nawet Tofik, który nie lubi temperatur poniżej zera, z rozkoszą wystawia pyszczek do promieni i wietrzy futerko. Ostry wschodni wiatr wieje bez wytchnienia. Mieszkamy blisko koryta rzeki, wichury bywają tu potężne. Łamią konary, strącają ptasie gniazda, czasem nawet powalają drzewa. Jestem pełna podziwu dla lip, dębu, kasztanowców, świerków i innych sędziwych olbrzymów, które trwają pomimo wszystko. Pokazuję Leonkowi drzewa, tak jak mi pokazywał dziadek wiele lat temu. Najpierw wymieniał łacińską, a potem polską nazwę: Fagus sylvatica, buk. Betula verrucosa, brzoza. Pinus sylvestris, sosna… Dziadek Władysław pochodził z rolniczej rodziny. W naturalny sposób był związany z ziemią i chyba stąd płynął jego spokój.…

  • Okruszki dobra

    Babie lato

    Babie lato zasnuło liście leżące na trawie. Cieniutkie, połyskujące nici drżą i opalizują w słońcu. Wróble z furkotem zajmują się swoimi sprawami w krzakach, przesympatyczne i ciekawskie puszyste kuleczki. Leon smacznie śpi w spacerowym powozie. Tofik bez wytchnienia obszczekuje kaczki, a w przerwach pogryza lipową gałązkę. Powietrze jest jak kryształ, pachnie ziemią, zielenią, butwiejącymi liśćmi. Jeśli ta zwykła chwila nie jest cudem, to nie wiem, co nim jest. ~~~Cudownego w swojej powszedniości dnia dla Was 🌿

  • Okruszki dobra

    Sweter z perełkami

    Burza białych włosów utrwalonych w miękkich falach. Perłowe klipsy, perłowe paznokcie i jasny sweter z guzikami, które także połyskiwały perłowo. Piwne, śmiejące się oczy, które potrafiły ciskać gromy szczerej furii, a wtedy nikomu nie było do śmiechu, nawet klasowym łobuzom, zwłaszcza im. Czerwony długopis do stawiania tłustych piątek, posępnych dwój i kaligrafowania uwag na marginesach wypracowań. Ile ich w życiu przeczytała? Ile dyktand? Ile błędów poprawiła? Pani Korzeniowska, moja pierwsza szkolna wychowawczyni. Nie wiem, ile miała lat, kiedy w początkach lat 90. objęła pieczę nad dzieciakam z I B w podstawówce na Smolnej. Zawsze wydawała mi się bezwiekowa, jakby urodziła się już z piórem w dłoni. Pamiętam herbatki, które nam…

  • Okruszki dobra

    Po deszczu

    Wczesne wrześniowe popołudnie. Cienie miękko kładą się na trawie. Powietrze po deszczu jest rajskie: łagodne, wilgotne, pachnące zielenią. Lepkie od żywicy sosnowe szyszki kleją nam się do palców. Wróble robią nieopisany rwetes w krzakach, gawrony wrzeszczą wysoko, w gałęziach nadrzecznych lip. Niektórzy nie mogą znieść ich potężnego krakania, ale ja uwielbiam tę zawadiacką chmarę, którą słychać w całej okolicy. Spacery i czas spędzany na zewnątrz, bez względu na pogodę, to niespodziewany prezent, który przyniosło mi macierzyństwo.Zatrzymanie mimo przyspieszenia.Czas na spokojne patrzenie i widzenie w wiecznym wyścigu z czasem.Czułki wystawione do świata mimo pełnego skupienia na dziecku.Nauka pokory obok poczucia, że tak wiele ode mnie zależy.Ej, Dąbrówka, nie bądź taka ważna.Pozwól…

  • Okruszki dobra

    Z wdzięcznością

    Tylko od Ciebie zależy, czy spojrzysz sercem na siebie i na to, co masz dookoła. Czy popatrzysz na swoje życie jak na święto i dziejący się na Twoich oczach cud, czy jak na zakurzoną rutynę z przerwą na wakacje. Czy pokochasz swoje dziś, czy to dziś będzie trudne od samego rana, a w ciągu dnia będziesz odczuwać narastające zmęczenie i niewiele więcej. Czy poczujesz lekką, bezgraniczną wdzięczność za to, że możesz tu być i być z tymi, których kochasz. To jest uczucie, które napełnia, niesie, przynosi otrzeźwienie, zachwyt i ocean szczęścia. Płyńmy 🌞🌾🦆

  • Okruszki dobra

    Dla mojego synka

    Leonku, mały człowieku, pamiętaj teraz i zawsze, że nigdy: 🌿 nie odpowiadasz za moje emocje i nastroje,🌿 nie bierzesz na siebie moich smutków, trudów czy frustracji, bo to wyłącznie moja praca,🌿 nie ratujesz mnie z żadnych opresji, małych i dużych, ponieważ jesteś tylko dzieckiem i nie masz tu nic do zrobienia,🌿 nie musisz oglądać się na to, czy jestem szczęśliwa i zadowolona – sama doskonale o to zadbam,🌿 nie potrzebuję Cię jako mojego: rycerza, giermka, pocieszyciela, powiernika, poprawiacza humoru, przyjaciela – jesteś moim dzieckiem i to całkowicie, cudownie i w pełni nam wystarcza 🌸 Kocham Cię zawsze tak samo mocno, Skrzacie 💚

  • Okruszki dobra

    Piękna jesteś

    Pamiętam ten dyżur w schronisku jak dziś. Przywieziono wtedy długowłose koty z pseudohodowli. Część z nich przyjechała w opłakanym stanie, trafiły prosto do szpitala. Pyszczek jednej z kotek był zdeformowany przez nowotwór. Był to przykry, budzący współczucie, bolesny widok. Od takiego widoku ludzie odwracają wzrok. Nieraz głośno się użalają, choć od utyskiwania choremu wcale nie robi się lepiej i nie przybywa mu sił. Wręcz przeciwnie. Koleżanka, z którą dyżurowałam, usiadła obok kotki, popatrzyła jej w oczy, uśmiechnęła się z zachwytem i spontanicznie zawołała: „Piękna jesteś!”. Całkowicie szczerze i naturalnie, bez chęci pocieszenia czy wynagrodzenia kotce czegokolwiek. Prosto z serca, bo ona naprawdę widziała przed sobą piękną kocią damę. A co…

  • Okruszki dobra

    Córka

    Słowa mają magiczną moc, nawet te zupełnie zwyczajne. To, co dla kogoś jest chlebem powszednim, dla innego człowieka może się okazać wspaniałym i niespodziewanym prezentem. Przychodzi do mnie takie wspomnienie. Mama nigdy nie zwracała się do nas: „dziecko” „córko”, „córeczko”, „synu”, „synku”. Po prostu nie było takiego zwyczaju w naszej rodzinie. Zupełnie inaczej niż w domu siostry mojego dziadka, cioci Stanisławy, gdzie na świat przychodziły kolejne pokolenia kobiet. Pamiętam, że dawno temu ciocia Krysia, córka Stachy, właśnie w tym domu zwróciła się do mnie tak, jak zwracała się do własnych dzieci, czyli: „córko”. Usłyszałam to słowo i smakowałam je z wielką przyjemnością. Jak bardzo mnie wtedy ucieszyło! I jaką niespodziewaną…