
O domowych porządkach
Oto kilka prostych zasad, którymi kieruję się na co dzień, chcąc utrzymać naszą domową przestrzeń w ładzie i harmonii:
1. Używam w domu tych rzeczy, których używam w domu
Jeśli coś nie jest w użyciu, to znaczy, że nie pełni swojej funkcji. Jest niewidzialne. Niszczeje, marnieje. Ani ta rzecz nie jest szczęśliwa z nami, ani my z nią. Wiele takich przedmiotów posłałam dalej w świat, na przykład jako fanty na bazarki charytatywne. Kiedy zobaczyłam te rzeczy wystawione na aukcji online, nie mogłam ich rozpoznać – nabierały zupełnie innego blasku!
2. O domowych pomocników dbam z dużą wdzięcznością
Pralka sama się nie oczyści, zmywarka ma takie zakamarki, których sama nie domyje. Od tego mają mnie. Jedni nazwą to dbałością o sprzęt, ja nazywam to wzajemnością wobec rzeczy, które wytrwale służą nam w codziennym życiu.
3. Przedmioty są ze mną latami
Kupuję bardzo mało rzeczy, a jeśli już mam taką potrzebę, wybieram je z sercem i przyjemnością. Nie widzę sensu w kupowaniu nowej rzeczy, która dubluje się z tą, którą już mam, lubię i która ma się jak najlepiej. A jeśli przychodzi czas na zmianę, jest to czas na zmianę, nie na dokładanie i gromadzenie dla gromadzenia.
4. Gruntowne porządki: raz a dobrze
Zrobienie porządku polega dla mnie na wybebeszeniu szuflady, szafki czy półki, umyciu jej, a następnie rewizji zawartości i poukładaniu wszystkiego od nowa. Tak, żeby każda rzecz znalazła swoje miejsce. Potem pozostaje utrzymanie tej przestrzeni w porządku i cieszenie się nią. Nie znam pojęcia generalnych świątecznych porządków dwa razy w roku. Lubię mieć porządek na co dzień.
5. Rozpoczyna się nowy dzień
Absolutnie nie frustruje mnie to, że każdego dnia od nowa wykonuję te same bazowe czynności związane ze sprzątaniem. Kto żyje pod jednym dachem ze zwierzętami, ten wie, że jest to po prostu regularna praca i naturalna część dnia.
6. Lubię wiedzieć, gdzie jest każda rzecz w domu
Nie nadaję się do uczestniczenia w horrorze zaginionych rękawiczek, śrubek, które gdzieś tam utknęły, akurat potrzebnej przyprawy, która wala się w bliżej nieokreślonym kącie szafki, dokumentów, których nie można wyjąć z teczki od ręki. Szkoda mi czasu i nerwów.
7. Jak przyjmuję prezenty
Uwielbiam moment ich rozpakowywania i jestem ogromnie wdzięczna za to, że ktoś tak niesamowicie się postarał. Trzymanie w rękach prezentu zapakowanego z sercem to prawdziwie magiczna chwila oczekiwania i ekscytacji. Doceniam to staranie całą sobą! Jeśli natomiast po otrzymaniu prezentu wiem, że dana rzecz znacznie bardziej ucieszy kogoś innego, nie mam najmniejszych skrupułów, żeby przekazać ją dalej i pomnożyć w ten sposób radość dawania i otrzymywania.
8. Dbam o dom od środka i na zewnątrz
Męczą mnie szare strefy, które najchętniej pomija się wzrokiem, w których energia jest zastała. Składzik narzędzi nie ruszanych od roku, stos zakurzonych czasopism piętrzący się w rogu, graciarnia w piwnicy. Każda przestrzeń może zostać uporządkowana i przywołana do życia na nowo. Może zacząć oddychać. Przewiewność – to najlepsze słowo na określenie stanu, w jakim może być każde pomieszczenie.
9. Domowe rośliny: niech żyją!
Zieloni bracia mniejsi sami najlepiej pokazują, czego im trzeba i gdzie najlepiej się czują. Jestem z naszymi roślinami w codziennym kontakcie, sprawiają mi radość, staram się, by były zadbane na równi z każdym innym domownikiem. Niektóre są ze mną już połowę mojego życia. Znam je od kiełka.
10. Rozmawiam z domem
Pytam, czego potrzebuje. Dziękuję mu za to, że otacza na sobą, opiekuje się nami, daje nam schronienie, przestrzeń do życia i do robienia mnóstwa wspaniałych rzeczy.

