
Piękna jesteś
Pamiętam ten dyżur w schronisku jak dziś. Przywieziono wtedy długowłose koty z pseudohodowli. Część z nich przyjechała w opłakanym stanie, trafiły prosto do szpitala. Pyszczek jednej z kotek był zdeformowany przez nowotwór. Był to przykry, budzący współczucie, bolesny widok. Od takiego widoku ludzie odwracają wzrok. Nieraz głośno się użalają, choć od utyskiwania choremu wcale nie robi się lepiej i nie przybywa mu sił. Wręcz przeciwnie.
Koleżanka, z którą dyżurowałam, usiadła obok kotki, popatrzyła jej w oczy, uśmiechnęła się z zachwytem i spontanicznie zawołała: „Piękna jesteś!”. Całkowicie szczerze i naturalnie, bez chęci pocieszenia czy wynagrodzenia kotce czegokolwiek. Prosto z serca, bo ona naprawdę widziała przed sobą piękną kocią damę.
A co na to puszysta piękność? Odpowiedziała dokładnie tym samym. Od razu się ośmieliła, ożywiła i zachęcona, podeszła bliżej. Kto wie, być może usłyszała takie słowa po raz pierwszy w życiu? Być może odczuła nieopisaną ulgę, bo wreszcie ktoś zobaczył ją samą, a nie szkody, które choroba poczyniła w jej ciele?
Czasem wystarczy dotknięcie życzliwością, proste słowa z serca, żeby odsłonić przed kimś nowy, piękny i zupełnie nieznany widok. Myślę, że w tamtej chwili świat stał się dla tej kotki naprawdę lepszym miejscem.
Zdjęcie: mari lezhava, Unsplash

