
Dobrze sobie radzisz
Kiedy przychodzą chwile zwątpienia w siebie.
Kiedy przychodzą obawy „nie dam sobie rady”, „jestem na to niewystarczająca”.
Kiedy taka myśl chce się pojawić, nie przeganiam jej.
Wyobrażam ją sobie jako postać. Zapraszam, żeby podeszła, robię jej miejsce obok siebie. Tutaj, w cieple i świetle dnia, w dziejącym się życiu, nawet jeśli mam tylko chwilę. Śmiało, chodź, pokaż się. Skąd przychodzisz i jak się masz?
Przekonanie, że jakaś sytuacja mnie przerasta, sprawia, że z góry uznaję ją za większą od siebie. Tymczasem w życiu mierzyłam się z milionem innych, wcale nie mniejszych wyzwań.
Kiedy jakaś myśl ciąży wokół zamierzeń czy przedsięwzięć, tak naprawdę nie chodzi o nie same jako takie. Chodzi o moje podejście. Sytuacja jest, jaka jest. Do zrobienia jest to, co jest. I wiem, że to pozostaje w moim zasięgu. Jedynie myśli i przekonania są hamulcem.
Siedzę więc z tą myślą i patrzymy na to, z czym sobie dotychczas poradziłam. Niech to będzie coś z ostatniego roku, cokolwiek się nasunie. Najczęściej już samo spojrzenie wstecz uwalnia poczucie „nie dam sobie rady”, bo z przeszłością trudno dyskutować.
Te zwątpienia w siebie nie odzwierciedlają rzeczywistości. Odzwierciedlają stan umysłu. I bardzo potrzebują wyjść na spacer, na światło dzienne, wpaść na herbatę. Wtedy najlepiej widać, że to tylko cienie, które po prostu muszą się rozpłynąć.
•••
Biorę głęboki oddech. Kładę ciepłe dłonie na twarzy, przykładam je do powiek, do policzków. „Dobrze ci idzie” mówię do siebie.
I spokojnie idę dalej.
🌸

