
Działanie w przepływie
Lubię łączyć się z tym, co robię w danym momencie. Lubię być ciałem, duchem i myślami, całą sobą, w tym, czym się zajmuję. John Rambo mówił, że jeśli chce się wygrać walkę, trzeba się nią stać 🙂 Uważam, że miał rację! Na tym właśnie polega działanie w przepływie.
Wspaniały, mądry koń Piorun, który kocha sport i zdobył wiele nagród w mistrzowskiej klasie, pokazał mi, jak tego dokonał. Jak dosłownie staje się tym, co robi. Pokazał, że działając w przepływie, nie trzeba się namyślać, precyzyjnie planować, ponieważ wszystko idzie samo, my tylko mamy w to wejść. Naturalnie połączyć się z daną czynnością, stać się jej częścią. Jasne, bezwysiłkowe działanie, włączenie się w to, co już płynie, co się wydarza. Czynność sama nas poprowadzi, będziemy doskonale wiedzieli, jak i co mamy zrobić.
Wszystko można robić w przepływie: kroić warzywa na sałatkę, pisać, prowadzić samochód, rozmawiać, uprawiać sport wyczynowy. Wystarczy otworzyć serce jak dziecko i przestać się obawiać.
Piorun pokazał jeszcze ważną rzecz: on nie robi tego, co robi, po coś. Działanie jest dla niego celem samym w sobie. I choć Piorun jest mistrzem w swojej dziedzinie, nie ma tu mowy o jakimkolwiek dążeniu do bycia doskonałym. To się wydarza niejako przy okazji. „Kiedy jesteś w przepływie, przekraczasz wszelkie granice. To oczywiste, że biorąc rzecz po ludzku, jest się wtedy niesamowitym”. Czy Piorun nie ma racji?
Kiedy w pełni uwalniamy nasz potencjał, wydarzają się piękne, zupełnie niespodziewane rzeczy dla nas samych i dla innych. Takie, o których nie marzymy, choćby w najśmielszych snach. Trzeba tylko pozwolić sobie na wejście w ten stan.

