• Na dobry dzień

    Królestwo mojego dzieciństwa

    Ulica Smolna 38, ostatnia z ciągu kamienic z podwórkiem typu studnia. Po wejściu w bramę podchodziłam do pierwszych drzwi po lewej. To były białe, ciężkie, dwuskrzydłowe drzwi z grubym szkłem. Przyciskałam guzik dzwonka osadzony w ozdobnej rozetce, na co z głębi mieszkania odzywało się donośne szczekanie Heksy. Za szybą pojawiał się zarys postaci, rozbitej na małe plamki. Otwierała zazwyczaj pani Zosia, wysoka, krzepka góralka z ciasno upiętymi kruczoczarnymi włosami, mama Adama, Ewy i Ludwiki, mojej szkolnej koleżanki. Po marmurowych schodkach wchodziło się do sieni. Jej podłoga była wyłożona pięknymi, także marmurowymi kaflami w wytarty wzór przypominający szachownicę, a pamiętający jeszcze przedwojenne czasy. Pachniało jabłkami, cynamonem, wanilią, zawsze jakimś ciastem. W…

  • Na dobry dzień

    Miłość pod lodem

    Anna, teściowa mojego teścia, bez ogródek mówiła o tym, że za mąż wyszła ze strachu przed wojną, a męża nigdy nie kochała. Cierpkie słowa, a i życie nielekkie. Aby przetrwać. Miłość gdzieś stanęła, gdzieś utknęła. Myślę jednak, że poza strachem i bólem było tam coś więcej. Nawet jeśli młodziutka Anna szukała przede wszystkim ochrony w traumatycznych czasach, ostatecznie przecież założyła rodzinę i dała początek nowemu życiu, które płynie aż do dziś. Miłość w rodzinie potrafi zamarznąć. Czasem jej nie widać, czasem wręcz trudno rozpoznać, że ci ludzie to bliscy. Ale ona jest tam zawsze, choćby jej nurt pulsował głęboko pod lodem. Pod wzajemnymi urazami i codziennością biegnącą w chłodzie. Kiedy…

  • Ziarenka

    Czas przejścia

    Mało co jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi.Przeprowadzka i przenoszenie domu poprzedzone roczną bezsennością były splotem wydarzeń, który na dobre wysadził mnie z siodła. Z dnia na dzień przestałam poznawać siebie samą i własne reakcje. Jakbym wyjechała bez przygotowania na wycieczkę, daleko poza swoje fizyczne, psychiczne i energetyczne granice. Tam, gdzie nie odczuwa się głodu ani potrzeby snu i gdzie włączają się omamy wzrokowe, bo mózg także ma swoją wyporność. Chcę wierzyć w to, że doświadczenia, które odczuwamy jako dotkliwie trudne, pozwalają nam przekraczać własne ograniczenia w niespodziewany sposób. Prowadzą do zmian, na które inaczej nigdy byśmy się nie zdobyli. Gotowość znajdujemy po drodze.Wierzę, że każda zmiana konfrontuje nas…

  • Na dobry dzień

    Pożegnanie z domem

    Dwa tygodnie temu pożegnaliśmy nasz dom. Podczas pakowania patrzyłam na stopniowe zwijanie przestrzeni, które były tak bliskie i znane, że aż oczywiste. Kuchnia, łazienka, sypialnia, zagajnik pod schodami, przejście przez szafę do garażu albo do Narnii, jak chcieli niektórzy. Z każdym kolejnym wynoszonym meblem, z każdą kolejną znikającą rzeczą dom coraz mniej przypominał sam siebie, aż w końcu przestał istnieć. Jakby po naszym życiu w tym miejscu z chwili na chwilę przyszła pustka. Jakby wszystko, co tu się wydarzyło, było już nieważne. A przecież dom na Grotach był organiczną częścią naszego życia. Podziękowałam mu za wszystko, co pomieścił przez ponad siedem lat. Naszą codzienność, obecność, nasze emocje, myśli, rozmowy, to,…

  • Na dobry dzień

    Dom oddycha

    Przyjemność płynąca z bycia w swoim miejscu. Miejscu, które oddycha i jest żywe. Zmienia się razem z nami, w swoim rytmie. Pokazuje to, czego potrzebuje w danym czasie. Chroni nas, a my o nie dbamy. To dla mnie dom.   Żywy kontakt z domem Czym jest dla mnie żywy kontakt z domem? Oznacza on otaczanie się tym, czego naprawdę używam. Jak najmniej rzeczy stojących martwo w kątach, takich, o których się zapomina. Takich, po które nie chce się sięgać. Takich, na które nie chce się już nawet patrzeć. Jeśli książki, to ulubione, które z jakiegoś powodu są ważne. Jeśli ubrania, to te, które noszę. W szafie nie ma miejsca na…