• Na dobry dzień

    Wyporność

    We śnie przyglądam się załadunkowi promu służącego do transportu bagaży, mebli i sprzętów podczas przeprowadzek. Ładownia jest okrągła jak rotunda, a jej dno wykonano z bardzo grubego, zielonkawego szkła. Pani kapitan tłumaczy, że głębokość zanurzenia promu wynosi pięć centymetrów. – Ale tutaj jest już ze dwadzieścia, na moje oko – mówię. – Powinno jakoś wytrzymać – niepewnie odpowiada kapitan i daje sygnał do odpłynięcia. Wyporność. Prom ze szklanym dnem to dobra, bo plastyczna i dosłowna ilustracja tego, czym ona jest. Jeśli nadmiernie przeciążone dno w końcu puści, cały załadunek pójdzie na dno. Włożono za dużo jak na możliwości techniczne tego statku. Za chciwie. Za szybko. Wyporność jest o prawach fizyki.…

  • Na dobry dzień

    Porządki rodzinne

    Praca systemowa jest szczególnie bliska mojemu sercu, odkąd w wieku 26 lat odkryłam, że mam jeszcze jednego brata, o którym nasza rodzina dotąd milczała. Pamiętam, jak bardzo pragnęłam go odnaleźć. Michał był na drugim końcu Polski, a kiedy zobaczyliśmy się po raz pierwszy, wyglądał, jakby czekał na mnie spokojnie, od dawna. To był dla mnie start: odtąd z wielką uważnością zaczęłam przyglądać się systemowi rodzinnemu.

  • Na dobry dzień

    Czas pełnej uwagi

    Robienie jednej rzecz naraz to reguła, którą bardzo szanuję. Zamiast przeskakiwać z krainy do krainy, jestem tylko w jednym miejscu w jednym czasie, i to w zupełności wystarcza. Od dawna nie wierzę w multitasking, cyrkową żonglerkę zadaniami, przeskakiwanie między czynnościami, które wymagają zupełnie innej dynamiki działania, innego podejścia, innego stanu skupienia. Tylko jedno zajęcie w danej chwili. Zaczęte i skończone albo doprowadzone do konkretnego etapu, kiedy mogę powiedzieć: „Skończyłam, to już wszystko na dziś”. Mój dzień dzielę w taki sposób, żeby wszystko, co chcę zrobić, znalazło swój odpowiedni czas i swoje miejsce.   Czas pełnej uwagi to dobry czas Bardzo dobrze widzę to na przykładzie redakcji książek. Zanurzam się w…

  • Okruszki dobra

    Jasna droga

    Wyraźnie pamiętam ubiegłoroczne doświadczenie pracy w schronisku, w szczycie kociego sezonu. Był gorący letni dzień, stałam w samym środku beznadziei. Na moich oczach cierpieli i odchodzili ci, na których zdrowiu i życiu mi zależało. Natłok przybywających zwierząt, desperacja opiekunów i lekarzy, którzy nie mieli szans zdążyć ze swoją pracą. Wiele trudnych przypadków, połamanych łapek, miednic, dużo cierpienia, śmierci. Mnóstwo kocich maleństw, przybywających nieraz w ciężkim stanie. Przepełnione domy tymczasowe, pękające w szwach fundacje, przemęczeni ludzie i przewijające się słowo, które budzi moją odmowę: bezsilność. Wiedziałam, że muszę z tego pomieszania wyjść, bo z takiego miejsca nie wesprę nikogo. Zwyczajnie zniechęcę się i opadnę z sił.   Pełnia tego, co mogę…

  • Na dobry dzień

    Czas zmienić pracę

    Jak mówi przysłowie: opornego los siłą wlecze. Można być impregnowanym na sygnały, które wysyła nam świat, ale tylko do pewnego momentu. Lubię słuchać tych subtelnych przekazów, sugestii, informacji napływających z otaczającej mnie rzeczywistości. Są jak drogowskazy. Czasem, jeśli wyjątkowo długo ignoruję je i zbywam, przybierają na sile i stają się coraz bardziej natarczywe i dosłowne. To są te chwile, kiedy spotykam ludzi, którzy wskazują mi nowe kierunki. Otwierają drzwi, o których nie pomyślałabym, że można przez nie przejść. Kiedy szklanki same pękają na stole, a świeżo rozwinięty pąk opada przedwcześnie z rośliny, która nigdy nie gubi kwiatów. Kiedy kolejna osoba pyta mnie o tę samą rzecz, kierując tam moją uwagę.…