
Gęsie stado
Klony stoją w złocie. Powietrze jest miękkie, łagodne, przejrzyste aż po horyzont. Niebo bajeczne! Błękitne z rzucikami sielankowych obłoczków. Nad moją głową trwa zacięta narada gawronów, co rusz wybuchająca dzikim jazgotem, kiedy nie mogą dojść do ładu. Zza rzeki dobiega krzyk dzikich gęsi. Widok, kiedy w trakcie lotu przegrupowują się, żeby przewodniczka mogła odpocząć, hipnotyzuje. Zmieniają się w ramionach klucza jak w idealnie zsynchronizowanym tańcu. Kiedy będą nad Wami leciały, proszę, nie łapcie za telefon, nie warto stracić tej chwili dla krótkiego filmu. Po prostu stójcie i patrzcie w niebo.
🪿🪿
Gęsi, zawsze w stadzie, zorientowane na wspólny kierunek. W ostatnich miesiącach dużo myślę o wspólnocie i o jej braku. O tym, czym jest mocna, trzymająca się blisko rodzina, dająca przestrzeń i oparcie dla każdego. Zbudowanie takiej rodziny to w moim odczuciu jeden z największych życiowych sukcesów. I tu nie chodzi o domy wielkie jak imperia. Tu chodzi o realne zainteresowanie tym, co wspólne, o otwartość, ciepło, uważne patrzenie na drugiego człowieka, każdego dnia.
Bez tego nie ma jedności.
Bez tego jest samotność i wyizolowanie.
I to nie jest dobre, ani po gęsiemu, ani po ludzku rzecz biorąc, bo przecież jesteśmy tak samo stadni.
Pięknego dnia dla Was 🍃🌞🪿

