Na dobry dzień

Między wiosną i latem

W ostatnich dniach chodzimy z Leonkiem na wcześniejsze spacery, wyruszamy po ósmej rano. Potem gwałtownie robi się gorąco i wędrówki po naszym zielonym osiedlu, czy nawet lesie, są męczące. Już o dziewiątej przyjemna, poranna fala chłodu ustępuje miejsca intensywnemu ciepłu i mocnym promieniom słońca.

Maluchy z pierwszego tegorocznego lęgu szpaków wyfrunęły z gniazda. Magiczny moment, kiedy po kilku tygodniach jazgotu za oknem nagle, pewnego dnia nad ranem nastaje cisza. Odlatują całą ptasią rodziną, do swojego życia. My, ludzie, mamy trudność w wypuszczeniu dzieci w ten sposób do świata. Jakbyśmy zapominali, że w sercu jesteśmy ze sobą połączeni na zawsze.

Nawet nie wiem, kiedy opadły suche kwiaty kasztanowców i akacji. Ich drobne, kruche płatki leżą na chodnikach jak biały i różowy puch, szeleszczący pod stopami. Przekwitłe bzy wyglądają, jakby żywcem pożerała je rdza. Teraz przyszedł czas jaśminu. Uwielbiam jego zielone, świeże, cytrusowe nuty. Wczoraj spadł deszcz, a dziś rano miałam wrażenie, że oddycham egzotycznym, parnym, przesiąkniętym słodkim zapachem kwiatów powietrzem. Gdyby było bardziej słonawe, można by poczuć się jak na tajskiej wyspie.

Młody jeż, który każdego wieczoru punktualnie między dziewiątą a dziesiątą stawia się w naszym ogródku, za kilka dni przyjdzie i zobaczy, że nie ma jego miseczki. Będzie jej szukał pod płotem, pewnie wróci jeszcze kilka razy, aż zrezygnuje z wizyt. Pocieszam się myślą, że przynajmniej w tych pierwszych tygodniach życia najadł się i nabrał sił, a teraz bez trudu znajdzie pożywienie. Niech mu się dobrze wiedzie w świecie, gdzie dzikie zwierzęta nie mają wcale lekko 🦔🌿

Dobrego czasu dla Was, między przesilającą się wiosną i latem 🌸

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *