Mówić własnym głosem
Kilka miesięcy temu zlecono mi napisanie recenzji książki mającej nie do końca jasną historię powstania. W oficjalnych materiałach uśmiechnięta i sympatyczna autorka opowiadała o swoich inspiracjach przy narodzinach pomysłu na tekst. Chętnie dałam jej wiarę, a jednocześnie nie mogłam zignorować narzucających się podobieństw do innej, wcześniej wydanej książki, o której owa pisarka nie wspomniała ani razu. Zbieg literackich koncepcji ma prawo się zdarzyć, bo nikt nie żyje i nie tworzy w próżni, jednak w moim odczuciu tu chodziło o coś więcej niż tożsamy pomysł fabularny.
Sprawa dodatkowo trąci paradoksem, ponieważ dotyczy książki przeznaczonej dla dzieci w wieku przedszkolnym. Jak wiadomo, rozbrajającą cechą takich malców jest autentyczność. Są sobą, dopóki dorośli nie nauczą ich, jak zatracać swój prawdziwy głos dla chęci dopasowania się, zdobycia uznania czy innych korzyści.
Do dziś myślę o tej historii w szerszym kontekście obecnej kultury publikowania. I mam kilka refleksji.
Twórzmy z siebie. Ze swojego życia, wrażliwości, przeżyć, pragnień, radości, natchnień, obserwacji. Inaczej zawsze, nieuchronnie oddzielimy się od swojej pracy.
Szczerze podziwiajmy innych i mówmy o tym głośno, niech usłyszą. I zostawmy im ich twórczość, dorobek i własność.
Nie bawmy się w kuglarstwo, które ma trochę odsłaniać, a trochę zasłaniać. W sieci działa aż nadto kopistów publikujących cudze treści jako własne. Dla zasięgów, dla zadośćuczynienia presji regularnego zamieszczania postów, a nie z realnej potrzeby wyrażania siebie.
Jedzmy chleb z niejednego pieca. A jeśli usiądziemy przy czyimś stole, podziękujmy za posiłek, zamiast udawać, że wcale nas tam nie było.
Mówmy swoim głosem, jest wystarczający. Dajmy sobie czas, pozwólmy sobie na cierpliwość w szukaniu języka, którym dana historia chce być opowiedziana.
Piszmy swoją literaturę, twórzmy swoją sztukę, w której jest miejsce na cytaty, podziękowania i wiarygodność.
I grajmy aż do bólu czysto. Jeśli przejęliśmy od kogoś pomysł, formę, styl, cokolwiek, rzeczywistość prędzej czy później znajdzie drogę, która zaprowadzi odbiorców do źródła, do oryginału. I kto finalnie na tym zyska?
🌿🌸🌿


