• Ziarenka

    Dotykać świata na żywo

    W drzewach zaczęły krążyć soki. Lepkie pączki kasztanowców, lśniące zwiastuny wiosny, tylko czekają, żeby pęknąć. Lubię przyglądać się najmniejszym przejawom życia wszędzie tam, gdzie jestem. Dobrze zorganizowanej grupie mrówek, lotowi trzmiela, koronkowej robocie drzew wypuszczających liście utkane z sieci żyłek. W codziennym biegu to może wydawać się tak kruche, tak nieistotne, że aż pomijalne. Jeśli jednak mamy w sobie ciekawość, w każdym miejscu, nawet w środku miasta, dostrzeżemy formy życia: rośliny, owady, ptaki, chmury, ziemię. Wiosną natura na każdym kroku przypomina, że jesteśmy częścią tego niewyobrażalnego cyklu. Przypomina także o tym, co w życiu jest namacalne: co możemy poczuć, zobaczyć, czego posmakować. Chciałabym, żeby moje dziecko wiedziało, że nie warto…

  • Na dobry dzień

    Dziś kobiece święto

    Puszyste pędzelki na uszach wiewiórki powiewają, głaskane wiatrem. Ruda akrobatka zimą zawitała do naszej orzechowej stołówki i rozgościła się w niej na dobre. Rozpuściła też wici wśród krewniaków, więc co dzień w porze śniadania wiewiórki uwijają się koło domu, aż miło.🌿Dzikie gęsi lecą tak nisko nad naszymi głowami, że widzę ich jasnopopielate, silne piersi i prążkowane szyje. Potężne podmuchy wiatru raz po raz uderzają z południa, i w tym kierunku podąża stado. Ptaki trzymają się blisko ziemi, a ja czuję się jak człowiek, który właśnie został muśnięty skrzydłem przez cud.🌿Słońce dogania delikatny płatek księżyca i tak wędrują po niebie przez cały boży dzień. Chociaż srebrny krążek dopiero przyrasta i zaokrągla…

  • Okruszki dobra

    Okruszki życzliwości

    Od tej postaci mogłaby rozpocząć się ciepła, mądra powieść. Franciszek Orzechowski był listonoszem w Lesznie, skąd pochodzi moja babcia. W jej wspomnieniach, sięgających spartańskich powojennych i wcześniejszych czasów, pan Franciszek maluje się jako mężczyzna, którego cechowały ujmująca, naturalna uprzejmość i pogoda ducha. Pomocny, otwarty, uśmiechnięty, dobrze wiedział, że życzliwość jest najlepszym lekarstwem, jakie wynaleziono na tym świecie. Wyobrażam sobie, że był jedną z tych osób, które ledwo staną w drzwiach, a w domu zaraz robi się jaśniej i weselej. Wręczając listy, znajdował czas, żeby porozmawiać, pożartować z adresatami. Pamiętał o ich imieninach. W lany poniedziałek skrapiał moich pradziadków perfumami, trochę dla śmiechu, a trochę dla podtrzymania obyczaju. Myślę, że pan…

  • Okruszki dobra

    Drzewa mojego dziadka

    Dziś mroźnie, ale słońce świeci tak kwietniowo, że nawet Tofik, który nie lubi temperatur poniżej zera, z rozkoszą wystawia pyszczek do promieni i wietrzy futerko.   Ostry wschodni wiatr wieje bez wytchnienia Mieszkamy blisko koryta Bugu, wichury bywają tu potężne. Łamią konary, strącają ptasie gniazda, czasem nawet powalają drzewa. Jestem pełna podziwu dla lip, dębu, kasztanowców, świerków i innych sędziwych olbrzymów, które trwają tu pomimo wszystko. Pokazuję Leonkowi drzewa, tak jak pokazywał mi je dziadek Władysław wiele lat temu podczas spacerów, gdziekolwiek byliśmy. Najpierw wymieniał łacińską, a potem polską nazwę: Fagus sylvatica, buk. Betula verrucosa, brzoza. Pinus sylvestris, sosna… Dziadek Władek pochodził z rolniczej rodziny. W naturalny sposób był związany…

  • Ziarenka

    Puls rzeczywistości

    Był niedzielny poranek, zapowiadał się piękny letni dzień. Na zielone podwórko przed naszym blokiem wyszli sąsiedzi z córeczką. Dwuletnia dziewuszka miała karminowe usteczka, morskie oczy swojego taty i czuprynkę tak jasną, że prawie białą. Ze zdecydowaną miną kroczyła wzdłuż ogródków. Za nią podążali rodzice, udręczeni i naburmuszeni nie na żarty. Ledwie wstali od śniadania, a już mieli serdecznie dość i tej niedzieli, i swojej pociechy. Cała trójka wyglądała jak z żurnala, i pogodny poranek też był jak z żurnala, ale nie poszedł dość sprawnie. Poszedł niezdarnie. Czasem dzień nie chce gładko dopasować się do naszych oczekiwań. Dziecko będzie zachowywało się marudnie i to wystarczy, żeby rozstroić rodziców. Czasem plany będą…

  • Na dobry dzień

    W lustrzanym odbiciu

    Lód powoli cofa się z rozlewiska. Z mokrych gałęzi kapie woda. Przyjemnie słuchać dźwięcznego szelestu kropel spadających falami na trawę i suche liście. Blade styczniowe słońce z każdym dniem nabiera wigoru i zza warstw mgły coraz śmielej wysyła światło i ciepło, czuję to na policzkach. Po urodzajnej działalności kreta widzę natomiast, że ziemia jest pulchna i wcale nie zmarznięta. Pachnie świeżo, intensywnie, jak wczesną wiosną. Tak samo wiosennie śpiewają ptaki. Zastanawiam się, czy w tym roku luty zdąży spełnić swoją etymologiczną powinność jako miesiąc srogi i mroźny. A na razie jest styczeń. Ten czas w środku zimy, dawniej bezlitosnej, tradycyjnie obfitował w karnawałowe zabawy i spotkania, podczas których ludzie gromadzili…

  • Ziarenka

    Wyporność

    We śnie przyglądam się załadunkowi promu, który służy do transportu bagaży, mebli i sprzętów podczas przeprowadzek. Ładownia jest okrągła jak rotunda, a jej dno wykonano z grubego, zielonkawego szkła. Pani kapitan tłumaczy, że głębokość zanurzenia promu wynosi pięć centymetrów. Wyporność. Prom ze szklanym dnem to dobra ilustracja tego, czym ona jest. Jeśli nadmiernie przeciążone dno w końcu puści, cały załadunek pójdzie na dno. Bo załadowano za dużo jak na możliwości techniczne tego statku. Za chciwie. Za szybko. Wyporność jest o prawach fizyki. I dotyczy tak samo nas. Popłyniemy z ładunkiem tylko tyle, ile wpisano nam w specyfikacji technicznej. Dociążenia ponad miarę zawsze odbywają się kosztem zdrowia, psychicznego i fizycznego. Oszczędzanie…

  • Na dobry dzień

    Życzenia na okrągły rok

    Kiedy nowy rok dopiero przecierał oczy, spacerowaliśmy w parku pod ogromną chmurą w kolorze gołębich skrzydeł. Sunęła tuż nad ziemią i wyglądała tak, jakby w brzuchu niosła górę śniegu. Skropiła nas jednak tylko deszczem, po czym pognała dalej na wschód. Biały puch spadł dzień później. Dziś świeci słońce, marzną ręce, a na dywanie śniegu kładą się długie szafirowe cienie. Styczeń kapryśnie stawia pierwsze kroki. Wciąż jeszcze płynie fala noworocznych życzeń, jakbyśmy chcieli dodać sobie otuchy, wpuścić trochę światła przez warstwę chmur i rozgrzać się nawzajem w sercu zimy. A właściwie, dlaczego tylko teraz mielibyśmy obsypywać się serdecznymi słowami i uściskami? Jakim pokrzepieniem byłoby obdarowywanie się ciepłą życzliwością na co dzień,…

  • Na dobry dzień

    Królestwo mojego dzieciństwa

    Ulica Smolna 38, ostatnia z ciągu kamienic z podwórkiem typu studnia. Po wejściu w bramę podchodziłam do pierwszych drzwi po lewej. To były białe, ciężkie, dwuskrzydłowe drzwi z grubym szkłem. Głęboko wciskałam czarny guziczek dzwonka osadzony w ozdobnej rozetce, na co z głębi mieszkania dobywało się donośne szczekanie Heksy. Za szybą pojawiał się zarys postaci, rozbitej na impresjonistyczne plamki. Otwierała zazwyczaj pani Zosia, wysoka, krzepka góralka z ciasno upiętymi kruczoczarnymi włosami. Mama Adama, Ewy i Ludwiki, mojej szkolnej koleżanki. Wiedziałam, że w tym domu czeka mnie ciepłe przyjęcie. Po marmurowych schodkach wchodziłam do sieni. Jej podłoga była wyłożona pięknymi, także marmurowymi kaflami w wytarty wzór przypominający szachownicę, a pamiętający jeszcze…

  • Na dobry dzień

    Spokój, nasza prawdziwa natura

    Spokój w głowie, otwarte, ciepłe serce, rozluźnione ciało. Na długo, zanim w moim życiu pojawił się mały człowiek, koty pokazały mi, że lubią mnie właśnie w takim wydaniu. Wtedy jest im ze mną lżej, przyjemniej, zwyczajniej, niż kiedy działam na petardzie i między zadaniami krążę po domu jak helikopter w ogniu, który nie może wylądować w bazie. Wierzę w to, że naszym naturalnym stanem jest spokój, wewnętrzna cisza, skupienie i entuzjazm, jak podczas spaceru w lesie w wiosenny dzień. Dzieci doskonale znają tę jakość bycia, można się jej od nich uczyć. Przypominać ją sobie. Patrzę na Leonka, na jego uważność, ciekawość świata, niespieszną obserwację, pogodne usposobienie i wiem, że nie…