Dotykać świata na żywo
W drzewach zaczęły krążyć soki. Lepkie pączki kasztanowców, lśniące zwiastuny wiosny, tylko czekają, żeby pęknąć. Lubię przyglądać się najmniejszym przejawom życia wszędzie tam, gdzie jestem. Dobrze zorganizowanej grupie mrówek, lotowi trzmiela, koronkowej robocie drzew wypuszczających liście utkane z sieci żyłek. W codziennym biegu to może wydawać się tak kruche, tak nieistotne, że aż pomijalne. Jeśli jednak mamy w sobie ciekawość, w każdym miejscu, nawet w środku miasta, dostrzeżemy formy życia: rośliny, owady, ptaki, chmury, ziemię. Wiosną natura na każdym kroku przypomina, że jesteśmy częścią tego niewyobrażalnego cyklu. Przypomina także o tym, co w życiu jest namacalne: co możemy poczuć, zobaczyć, czego posmakować.
Chciałabym, żeby moje dziecko wiedziało, że nie warto przegapiać otaczającej je rzeczywistości w zapatrzeniu na cuda technologii. Rozumnie potraktowany świat cyfrowy jest bardzo pożyteczny, ale nie tworzy prawdziwego życia. Tak jak rozmowa zapośredniczona przez gadżety nigdy nie będzie tak wyrazista jak ta przeprowadzona twarzą w twarz.
Pragnę także przekazać Leonkowi, że szkoda sił na zatracanie się w pogoni za sztucznie kreowanymi potrzebami. Pędząc, można zgubić te realne, ludzkie, najważniejsze. Potrzebę bliskości, dotyku, przytulenia. Ruchu, śmiechu, kontaktu. Bycia razem. Doceniania świata przyrody, do którego nieodłącznie należymy, choć w naszych czasach tak beztrosko o tym zapominamy.
🌿🌿🌿
Pięknego dnia dla Was ☀️🌷🐦⬛


