
Lekcja drzew
Słucham szalejącego wiatru. Jest ciepły i od rana nie cichnie ani na chwilę. Drzewa tańczą pod gwałtownymi podmuchami, pomiędzy gałęziami ukryły się ptaki. Pewnie wiedzą, które konary są wytrzymałe i na tyle elastyczne, żeby nie poddać się sile wiatru. Zaskakiwane kolejnymi uderzeniami lipy, topole, sosny i akacje kołyszą się majestatycznie, zataczają potężne koła, jakby znały swoje możliwości i nie uważały, że wiatr je przekracza.
Ludzie również często zaskakują się we wzajemnych relacjach. W codzienności raz po raz jesteśmy eksponowani na uderzenia i próby wytrącenia z równowagi. Wampirząca mama, która najchętniej wyssałaby z nas życiowe soki, bo łatwiej jej żyć na koszt emocji bliskich osób. Szefowa, która z przyjemnością przejechałaby po nas czołgiem. Narcystyczny narzeczony, precyzyjnie wbijający rozgrzaną do białości szpilę w najczulsze miejsce. Można przeczytać stosy poradników o tym, jak chronić się przed takimi wpływami.
I myślę sobie, że nie warto obrażać się na rzeczywistość, w której nie wszyscy są zrównoważeni, pogodni, rozśpiewani ze szczęścia i serdecznie usposobieni wobec bliźnich. Nie ma co odwracać się od faktu, że my również co najmniej raz w życiu na kimś zawiśliśmy i przekroczyliśmy czyjeś granice. Nie dramatyzuję z tego powodu, że ktoś chciał przekroczyć moje, nawet będąc gościem w naszym domu. Ludzie mają prawo chcieć wejść mi na głowę, a ja mam prawo reagować i nie dawać na to zgody. Mam prawo i obowiązek ujmować się za sobą i o siebie dbać. Nikt inny tego za mnie nie zrobi, odkąd jestem dorosła.
🌳🌳🌳
Spokój we własnych konarach, spokój we własnych korzeniach, choćby nie wiem, jak mocno wiało i dmuchało. Piękna lekcja drzew.
Dobrego dnia dla Was 🌿

