• Na dobry dzień

    W sercu zimy

    Płatki śniegu mienią się w łagodnym świetle popołudniowego słońca. Wiatr lekko unosi je w powietrzu, jakby umyślnie spowalniał lot. Patrzenie na ten zwiewny, leniwy taniec hipnotyzuje i uspokaja. Tutaj nie da się niczego przyspieszyć. Na wełnianą rękawiczkę łapię kilka śnieżynek. Przez chwilę mogę dojrzeć kształt maleńkich gwiazdek, zanim zamienią się w krople wody.  Boże Narodzenie było zielone, ale lekko mroźny, przejrzysty i słoneczny poranek tego dnia przyniósł radosną odświętność. Po nowym roku spadł śnieg, a mróz jak chwycił, tak dotkliwie trzyma. Drzewa pokrył szron, gałęzie żywotników zamieniły się w białą, zamarzniętą koronkę. Marna to ochrona dla gniazdujących w nich ptasich rodzin: wróbli, mazurków i sikorek. Ogrodową taczką Leonka dowozimy im…

  • Ziarenka

    Radość nasycenia

    Trzy lata temu w maju wybraliśmy się na wyspę Hydra, żeby wziąć udział w wielkim greckim weselu. Byliśmy kilka dni w podróży. Tylko kilka dni. Kiedy wróciliśmy, jarzęby szwedzkie rosnące przy naszym ówczesnym domu właśnie skończyły okres kwitnienia i zgubiły kwiaty. Wszędzie dookoła leżały ich delikatne, białe albo przebarwione na rudo płatki. Razem z podmuchami wiatru wpadały przez okno, koty przynosiły je z ogródka na łapkach. Każdej wiosny zachwycałam się tymi drzewami. Przepiękne i majestatyczne giganty. Ich zielone ramiona chronią budkę lęgową, w której bezpiecznie przychodzą na świat kolejne pokolenia sikorek i szpaków. Uwielbiałam siedzieć przy biurku i słuchać, jak wiatr szumi w koronach jarzębów i szeleści ich liśćmi. Obsypane…

  • Na dobry dzień

    Spokój ma kształt liści bzu

    Spokój ma kształt liści bzu, zarysowanych jak serce. Tańczą na wietrze, jakby śmiały się i kipiały radością życia, silne i swobodne. Spokój ma kolor słońca, które nasyca powietrze złotymi drobinami w sierpniowe popołudnie. Czuć wtedy, jak skąpane w świetle pola, łąki, trawy i drzewa biorą głęboki oddech po upalnym dniu. Spokój pachnie ziemią i zielenią, kiedy późne lato króluje w ogródkach, na grządkach pysznią się dojrzewające dynie i słodkie pomidory, a przy płotach świecą barwne plamy astrów, dalii i róż. Można się zapatrzyć i zasłuchać. Natura wskazuje prostą, uniwersalną ścieżkę powrotu do siebie, do harmonii i wewnętrznego spokoju. Ba, to nawet nie ścieżka! To prawdziwa trampolina do ukojenia wszystkich zmysłów…

  • Pola po żniwach
    Na dobry dzień

    Żywe jedno

    Suche liście akacji chrzęszczą pod sandałami. Szeleszczący dywan rumieni się na trawniku, choć do października jeszcze daleko. Dopiero sierpień z przytupem zmierza ku końcowi, po drodze wywinąwszy kilka wolt, jakby chciał zmienić aurę po żniwach i odlocie bocianów. W słodkie lipcowe wieczory przez otwarte okna do domu wpływały fale cykad. Żadne tam rzewne serenady, tylko potężne, srebrzyste symfonie grane na tysiące smyczków. Teraz też jeszcze słychać świerszczową muzykę, ale już ciszej, spokojniej. Za to gwiazdy błyszczą ostro i wyraźnie, jakby zbliżyły się do ziemi. Kiedy usypiam Leonka podczas wieczornego spaceru, spomiędzy konarów sosen wyłania się Wielki Wóz. Na wschodzie złociście połyskuje Arktur, a obok Wegi, przed tysiącami lat wyznaczającej biegun…

  • Spokojny Bug w lipcu
    Rozmowy z serca

    Płyń całą sobą

    Kiedy przyszedł na świat nasz synek Leon, a ja byłam w transie pierwszych tygodni opieki nad noworodkiem, przyśnił mi się rekin. Inteligentny i ciekawski żarłacz biały. Pływaliśmy razem przy piaszczystym dnie oceanu, tak blisko, że czułam ciepło jego ciała, kiedy przepływałam pod gładkim, białym brzuchem. Rekin nie był wrogi, nie chciał mnie spłoszyć czy przerazić, choć w tym niespodziewanym położeniu nie miałam kontroli nad niczym. Ten imponujący olbrzym okazał się przyjazny i konkretny, a w tamtym czasie bardzo potrzebowałam takiego wsparcia. Pozwolił mi poczuć, jak silne i wytrzymałe jest moje ciało, jak silna i odporna jest moja psychika. Pokazał, że w jego świecie szybko nie znaczy nieuważnie. I że nie…

  • Na dobry dzień

    Szum łabędzich skrzydeł

    Ważka połyskuje metalicznie, unosząc się w powietrzu. Jak mikroskopijny helikopter nawiguje między płatkami puchu sypiącego się z topoli. Cenne nasionka otulone w lotną watę leżą wszędzie. Zlepione w kule, toczą się przy krawężnikach i na trawie. Znajduję je na kuchennym blacie i przylepione do kociego drapaka. Na jeziorze utkały kożuch, drobne fale unoszą go lekko i marszczą przy brzegu. Świst, jakby sto strzał naraz cięło powietrze, oznajmia, że w pobliżu lecą łabędzie. Gdy siadają na jeziorze, szeroko rozpościerają śnieżnobiałe żagle skrzydeł. Zapierają stopy o powierzchnię i suną po tafli jak na nartach wodnych. Podziwiam płynność tego ruchu i perfekcję, która wydarza się ot tak, jakby od niechcenia. Królewska gracja łabędzia…

  • Okruszki dobra

    Drzewa mojego dziadka

    Dziś mroźnie, ale słońce świeci tak kwietniowo, że nawet Tofik, który nie lubi temperatur poniżej zera, z rozkoszą wystawia pyszczek do promieni i wietrzy futerko. Ostry wschodni wiatr wieje bez wytchnienia. Mieszkamy blisko koryta rzeki, wichury bywają tu potężne. Łamią konary, strącają ptasie gniazda, czasem nawet powalają drzewa. Jestem pełna podziwu dla lip, dębu, kasztanowców, świerków i innych sędziwych olbrzymów, które trwają pomimo wszystko. Pokazuję Leonkowi drzewa, tak jak mi pokazywał dziadek wiele lat temu. Najpierw wymieniał łacińską, a potem polską nazwę: Fagus sylvatica, buk. Betula verrucosa, brzoza. Pinus sylvestris, sosna… Dziadek Władysław pochodził z rolniczej rodziny. W naturalny sposób był związany z ziemią i chyba stąd płynął jego spokój.…

  • Ziarenka

    Puls rzeczywistości

    Był niedzielny poranek, zapowiadał się piękny letni dzień. Na zielone podwórko przed naszym blokiem wyszli sąsiedzi z córeczką. Dwuletnia dziewuszka miała karminowe usteczka, morskie oczy swojego taty i czuprynkę tak jasną, że prawie białą. Ze zdecydowaną miną kroczyła wzdłuż ogródków. Za nią podążali rodzice, udręczeni i naburmuszeni nie na żarty. Ledwie wstali od śniadania, a już mieli serdecznie dość i tej niedzieli, i swojej pociechy. Cała trójka wyglądała jak z żurnala, i pogodny poranek też był jak z żurnala, ale nie poszedł dość sprawnie. Poszedł niezdarnie. Czasem dzień nie chce gładko dopasować się do naszych oczekiwań. Dziecko będzie zachowywało się marudnie i to wystarczy, żeby rozstroić rodziców. Czasem plany będą…

  • Na dobry dzień

    Życzenia na okrągły rok

    Kiedy nowy rok dopiero przecierał oczy, spacerowaliśmy w parku pod ogromną chmurą w kolorze gołębich skrzydeł. Sunęła tuż nad ziemią i wyglądała tak, jakby w brzuchu niosła górę śniegu. Skropiła nas jednak tylko deszczem, po czym pognała dalej na wschód. Biały puch spadł dzień później. Dziś świeci słońce, marzną ręce, a na dywanie śniegu kładą się długie szafirowe cienie. Styczeń kapryśnie stawia pierwsze kroki. Wciąż jeszcze płynie fala noworocznych życzeń, jakbyśmy chcieli dodać sobie otuchy, wpuścić trochę światła przez warstwę chmur i rozgrzać się nawzajem w sercu zimy. A właściwie, dlaczego tylko teraz mielibyśmy obsypywać się serdecznymi słowami i uściskami? Jakim pokrzepieniem byłoby obdarowywanie się ciepłą życzliwością na co dzień,…

  • Na dobry dzień

    Spokój, nasza prawdziwa natura

    Spokój w głowie, otwarte, ciepłe serce, rozluźnione ciało. Na długo, zanim w moim życiu pojawił się mały człowiek, koty pokazały mi, że lubią mnie właśnie w takim wydaniu. Wtedy jest im ze mną lżej, przyjemniej, zwyczajniej, niż kiedy działam na petardzie i między zadaniami krążę po domu jak helikopter w ogniu, który nie może wylądować w bazie. Wierzę w to, że naszym naturalnym stanem jest spokój, wewnętrzna cisza, skupienie i entuzjazm, jak podczas spaceru w lesie w wiosenny dzień. Dzieci doskonale znają tę jakość bycia, można się jej od nich uczyć. Przypominać ją sobie. Patrzę na Leonka, na jego uważność, ciekawość świata, niespieszną obserwację, pogodne usposobienie i wiem, że nie…