-
Drzewa mojego dziadka
Dziś mroźnie, ale słońce świeci tak kwietniowo, że nawet Tofik, który nie lubi temperatur poniżej zera, z rozkoszą wystawia pyszczek do promieni i wietrzy futerko. Ostry wschodni wiatr wieje bez wytchnienia. Mieszkamy blisko koryta rzeki, wichury bywają tu potężne. Łamią konary, strącają ptasie gniazda, czasem nawet powalają drzewa. Jestem pełna podziwu dla lip, dębu, kasztanowców, świerków i innych sędziwych olbrzymów, które trwają pomimo wszystko. Pokazuję Leonkowi drzewa, tak jak mi pokazywał dziadek wiele lat temu. Najpierw wymieniał łacińską, a potem polską nazwę: Fagus sylvatica, buk. Betula verrucosa, brzoza. Pinus sylvestris, sosna… Dziadek Władysław pochodził z rolniczej rodziny. W naturalny sposób był związany z ziemią i chyba stąd płynął jego spokój.…
-
Puls rzeczywistości
Był niedzielny poranek, zapowiadał się piękny letni dzień. Na zielone podwórko przed naszym blokiem wyszli sąsiedzi z córeczką. Dwuletnia dziewuszka miała karminowe usteczka, morskie oczy swojego taty i czuprynkę tak jasną, że prawie białą. Ze zdecydowaną miną kroczyła wzdłuż ogródków. Za nią podążali rodzice, udręczeni i naburmuszeni nie na żarty. Ledwie wstali od śniadania, a już mieli serdecznie dość i tej niedzieli, i swojej pociechy. Cała trójka wyglądała jak z żurnala, i pogodny poranek też był jak z żurnala, ale nie poszedł dość sprawnie. Poszedł niezdarnie. Czasem dzień nie chce gładko dopasować się do naszych oczekiwań. Dziecko będzie zachowywało się marudnie i to wystarczy, żeby rozstroić rodziców. Czasem plany będą…
-
Życzenia na okrągły rok
Kiedy nowy rok dopiero przecierał oczy, spacerowaliśmy pod ogromną, perłowoszarą chmurą. Sunęła tuż nad ziemią i wyglądała, jakby w brzuchu niosła górę śniegu. Skropiła nas tylko deszczem i pognała dalej na wschód. Biały puch spadł dzień później. Wczoraj świeciło słońce, marzły ręce, a długie popołudniowe cienie, kładące się na białym dywanie, miały kolor szafiru. Dziś leje jak z cebra, a Bugiem spływa kra. Styczeń kapryśnie stawia pierwsze kroki. Wciąż jeszcze płynie fala noworocznych życzeń. Jakbyśmy chcieli dodać sobie otuchy, wpuścić trochę światła i rozgrzać się nawzajem w sercu zimy. Jak pięknie byłoby obdarowywać się taką ciepłą życzliwością na co dzień, przez okrągły rok. Dla mojej rodziny będzie on szczególny, już…
-
Spokój, nasza prawdziwa natura
Spokój w głowie, otwarte, ciepłe serce, rozluźnione ciało. Na długo, zanim w moim życiu pojawił się mały człowiek, koty pokazały mi, że lubią mnie właśnie w takim wydaniu. Wtedy jest im ze mną lżej, przyjemniej, zwyczajniej, niż kiedy działam na petardzie i między zadaniami krążę po domu jak helikopter w ogniu, który nie może wylądować w bazie. Wierzę w to, że naszym naturalnym stanem jest spokój, wewnętrzna cisza, skupienie i entuzjazm, jak podczas spaceru w lesie w wiosenny dzień. Dzieci doskonale znają tę jakość bycia, można się jej od nich uczyć. Przypominać ją sobie. Patrzę na Leonka, na jego uważność, ciekawość świata, niespieszną obserwację, pogodne usposobienie i wiem, że nie…
-
Dzień dobry w grudniu
Nocą widać tutaj gwiazdy. Z dala od miejskich świateł lśnią czysto i wyraziście, jak kryształy. Gołym okiem można zobaczyć najmniejsze okruszki rozsypane na atramentowym niebie. Listopad obdarował nas całym swoim bogactwem. Błękitnymi, rześkimi porankami, kiedy wychodziliśmy z domu prosto w słońce i śnieg. Mokrymi, burymi dniami, gdy przyroda zapadała się w ciszę, choć przecież życie nie zastygało ani na chwilę. Popołudniami, kiedy wiatr pędził po niebie zwały chmur w kolorze gołębich skrzydeł. Innym razem układał je w zebrę tuż nad naszymi głowami i można było spacerować wśród obłoków. Wczoraj było wilgotno i przyjemnie. Mewy krzyczały i wygłupiały się w zatoczce. Kolory zgasły i zlały się w jeden spokojny ton, jakby…
-
Miłość pod lodem
Anna, teściowa mojego teścia, bez ogródek mówiła o tym, że za mąż wyszła ze strachu przed wojną, a męża nigdy nie kochała. Cierpkie słowa, a i życie nielekkie. Aby przetrwać. Miłość gdzieś stanęła, gdzieś utknęła. Myślę jednak, że poza strachem i bólem było tam coś więcej. Nawet jeśli młodziutka Anna szukała przede wszystkim ochrony w traumatycznych czasach, ostatecznie przecież założyła rodzinę i dała początek nowemu życiu, które płynie aż do dziś. Miłość w rodzinie potrafi zamarznąć. Czasem jej nie widać, czasem wręcz trudno rozpoznać, że ci ludzie to bliscy. Ale ona jest tam zawsze, choćby jej nurt pulsował głęboko pod lodem. Pod wzajemnymi urazami i codziennością biegnącą w chłodzie. Kiedy…
-
Gęsie stado
Klony stoją w złocie. Powietrze jest miękkie, łagodne, przejrzyste aż po horyzont. Niebo bajeczne! Błękitne z rzucikami sielankowych obłoczków. Nad moją głową trwa zacięta narada gawronów, co rusz wybuchająca dzikim jazgotem, kiedy nie mogą dojść do ładu. Zza rzeki dobiega krzyk dzikich gęsi. Widok, kiedy w trakcie lotu przegrupowują się, żeby przewodniczka mogła odpocząć, hipnotyzuje. Zmieniają się w ramionach klucza jak w idealnie zsynchronizowanym tańcu. Kiedy będą nad Wami leciały, proszę, nie łapcie za telefon, nie warto stracić tej chwili dla krótkiego filmu. Po prostu stójcie i patrzcie w niebo. 🪿🪿Gęsi, zawsze w stadzie, zorientowane na wspólny kierunek. W ostatnich miesiącach dużo myślę o wspólnocie i o jej braku. O…
-
Lekcja drzew
Słucham szalejącego wiatru. Jest ciepły i od rana nie cichnie ani na chwilę. Drzewa tańczą pod gwałtownymi podmuchami, pomiędzy gałęziami ukryły się ptaki. Pewnie wiedzą, które konary są wytrzymałe i na tyle elastyczne, żeby nie poddać się sile wiatru. Zaskakiwane kolejnymi uderzeniami lipy, topole, sosny i akacje kołyszą się majestatycznie, zataczają potężne koła, jakby znały swoje możliwości i nie uważały, że wiatr je przekracza. Ludzie również często zaskakują się we wzajemnych relacjach. W codzienności raz po raz jesteśmy eksponowani na uderzenia i próby wytrącenia z równowagi. Wampirząca mama, która najchętniej wyssałaby z nas życiowe soki, bo łatwiej jej żyć na koszt emocji bliskich osób. Szefowa, która z przyjemnością przejechałaby po…
-
Dobrze sobie radzisz
Kiedy przychodzą chwile zwątpienia w siebie.Kiedy przychodzą obawy „nie dam sobie rady”, „jestem na to niewystarczająca”.Kiedy taka myśl chce się pojawić, nie przeganiam jej. Wyobrażam ją sobie jako postać. Zapraszam, żeby podeszła, robię jej miejsce obok siebie. Tutaj, w cieple i świetle dnia, w dziejącym się życiu, nawet jeśli mam tylko chwilę. Śmiało, chodź, pokaż się. Skąd przychodzisz i jak się masz? Przekonanie, że jakaś sytuacja mnie przerasta, sprawia, że z góry uznaję ją za większą od siebie. Tymczasem w życiu mierzyłam się z milionem innych, wcale nie mniejszych wyzwań. Kiedy jakaś myśl ciąży wokół zamierzeń czy przedsięwzięć, tak naprawdę nie chodzi o nie same jako takie. Chodzi o moje…
-
Ziarenko spokoju
Ziarenko spokoju to delikatna, ale mocna w działaniu technika, przydatna w chwilach stresu i napięcia. Wtedy, gdy jesteśmy przytłoczeni, zniechęceni, zdenerwowani, kiedy znajdujemy się na granicy wybuchu albo czujemy, że sytuacja jest dla nas bardzo niekomfortowa.Technika jest prosta, potrzeba tu chęci, jednego kroku i jednej minuty, a reszta dzieje się sama. Na moment zamknij oczy i poczuj, jak prosto do swojego serca wkładasz ziarenko spokoju. Zdrowe, okrągłe ziarenko, które sadzisz, a ono ukorzenia się w Twoich tkankach, mocno i pewnie.Ziarenko zaczyna kiełkować i od tej chwili żyje już swoim życiem. Może zdziwisz się, jak potężne drzewo z niego wyrośnie, o wiele większe niż Ty sama, niż Ty sam.To jest spokój…