-
Pastwiska nad Bugiem
Nad Bugiem i jego rozlewiskami rozciągają się pastwiska. Przypominają trochę bezkresne Dzikie Pola u Sienkiewicza, a trochę pejzaż Shire, krainy hobbitów z jej łagodnymi, zielonymi pagórkami. Nad brzegami pasą się konie i krowy. Kiedy podchodzimy, podnoszą głowy, ale poza tym nie zwracają na nas większej uwagi, zajęte swoimi sprawami. Dwie białe czaple zrywają się do lotu, a ich charakterystyczne przygarbione sylwetki przywodzą na myśl ptaki z japońskich drzeworytów. Przed wieczorem krowy niespiesznie wracają do swoich zagród. Drogę znają na pamięć. Przewodniczka rusza pierwsza, a pozostałe podążają za nią, każda w swoim tempie. Druga strona rzeki wydaje się prawie niezamieszkana. W oddali można dostrzec pojedyncze domostwa i odległe wieże kościoła w…
-
Krok w stronę natury
Zima próbuje się przesilać. Mróz na chwilę odpuścił. Ptaki zrobiły się bardziej ruchliwe, ożywione i rozmowne. Przyjemnie oddychać wilgotnym, łagodnym powietrzem. Codzienność w bliskim kontakcie z naturą, której można dotknąć, którą można poczuć i zobaczyć, służy nam pod każdym względem. Uspokaja, nadaje rytm. Przypomina, że jesteśmy nieodłączną częścią większej całości, nawet jeśli może się wydawać, że pędzimy swoim torem, a życie przyrody gdzieś daleko biegnie swoim, osobno i równolegle. Dobrze zrobić krok w stronę natury. Pójść na spacer, rozejrzeć się dookoła, odetchnąć i poczuć, jak wracając do niej, wracamy do samych siebie. Luty nie jest miesiącem, w którym znajdziemy wielką stymulację do wyjścia i działania na zewnątrz. I właśnie dlatego…
-
Radość nasycenia
Trzy lata temu w maju wybraliśmy się na wyspę Hydra, żeby wziąć udział w wielkim greckim weselu. Byliśmy kilka dni w podróży. Tylko kilka dni. Kiedy wróciliśmy, jarzęby szwedzkie rosnące przy naszym ówczesnym domu właśnie skończyły okres kwitnienia i zgubiły kwiaty. Wszędzie dookoła leżały ich delikatne, białe albo przebarwione na rudo płatki. Razem z podmuchami wiatru wpadały przez okno, koty przynosiły je z ogródka na łapkach. Każdej wiosny zachwycałam się tymi drzewami. Przepiękne i majestatyczne giganty. Ich zielone ramiona chronią budkę lęgową, w której bezpiecznie przychodzą na świat kolejne pokolenia sikorek i szpaków. Uwielbiałam siedzieć przy biurku i słuchać, jak wiatr szumi w koronach jarzębów i szeleści ich liśćmi. Obsypane…
-
Kaczki uczą harmonii
Para dzikich kaczek wędruje niespiesznie, od rozlewiska rzeki aż pod nasz przydomowy karmnik. Dziobią ziarna na zmianę, kiedy jedno je, drugie obserwuje otoczenie. Przychodzą do nas od miesiąca, a ja z pokorą i zachwytem przyglądam się ich spokojnemu porozumieniu, gdy tak kroczą łapka za łapką. Jest między nimi cisza, równowaga i wzajemna dbałość o siebie. Tak jakby centrum życia lokowały między sobą, w tym, co wspólne. Obserwuję je dyskretnie, żeby ich nie spłoszyć. Kaczki potrafią tworzyć partnerstwo tak pięknie, tak naturalnie, bez szumu i terapii małżeńskich. Jak one to robią? Daleko mi do bycia związkowym ekspertem, ale bardzo chętnie się uczę. Do tej pory nie odkryłam nic, co budowałoby…
-
Szum łabędzich skrzydeł
Ważka połyskuje metalicznie, unosząc się w powietrzu. Wygląda jak mikroskopijny helikopter, sprawnie nawigujący pomiędzy płatkami puchu, który sypie się z topoli. Cenne nasionka otulone w lotną watę leżą wszędzie. Zlepione w miękkie kule, toczą się przy krawężnikach i po trawie. Znajduję je nawet w domu, na kuchennym blacie i przylepione do kociego drapaka. Na rozlewisku rzeki wiatr utkał kożuch z tych białych puszków. Drobne fale unoszą go lekko i marszczą tuż przy brzegu. Świst, jakby sto strzał naraz cięło powietrze, oznajmia, że w pobliżu lecą łabędzie. Właśnie obniżają lot, a po chwili siadają na rozlewisku, szeroko rozpościerając śnieżnobiałe żagle skrzydeł. Zapierają stopy o powierzchnię i suną po tafli jak na…
-
Wiatr w żagle
Dopiero co kwitnące lipy pachniały miodem i brzęczały rojem pszczół, a my pochłanialiśmy góry malin i borówek na śniadanie. Dziś wrzesień pachnie palonymi liśćmi i dymem z ogniska. Pierwsze oznaki złotego sezonu przyszły kilka tygodni temu, kiedy suche liście akacji leciały na ziemię strącane podmuchami gorącego wiatru. Wciąż jeszcze słońce dopieka mocno, choć już łaskawiej niż w sierpniu. Dni robią się coraz krótsze, noce coraz chłodniejsze. Rok jeszcze przez chwilę udaje, że wciąż trwa lato, a my z Leonem spędzamy jak najwięcej czasu na zewnątrz, łapiemy ciepło i szukamy pulchnej ziemi na kopcach kreta. Wieczorami sznury dzikich gęsi przelatują blisko naszego domu. Słucham ich przejmujących nawoływań i czuję się tak,…
















