Na dobry dzień

Pastwiska nad Bugiem

Nad Bugiem i jego rozlewiskami rozciągają się pastwiska. Przypominają trochę bezkresne Dzikie Pola u Sienkiewicza, a trochę pejzaż Shire, krainy hobbitów z jej łagodnymi, zielonymi pagórkami.

Nad brzegami pasą się konie i krowy. Kiedy podchodzimy, podnoszą głowy, ale poza tym nie zwracają na nas większej uwagi, zajęte swoimi sprawami. Dwie białe czaple zrywają się do lotu, a ich charakterystyczne przygarbione sylwetki przywodzą na myśl ptaki z japońskich drzeworytów. Przed wieczorem krowy niespiesznie wracają do swoich zagród. Drogę znają na pamięć. Przewodniczka rusza pierwsza, a pozostałe podążają za nią, każda w swoim tempie.

Druga strona rzeki wydaje się prawie niezamieszkana. W oddali można dostrzec pojedyncze domostwa i odległe wieże kościoła w Popowie, skąd nieraz dobiegają śpiewy i bicie dzwonów.

Poza tym panuje tutaj absolutny, rajski spokój. Jest w tym miejscu coś, co sprawia, że chce się żyć i oddychać. W powietrzu jest jakaś energia entuzjazmu, przygody i wolności. Może to poczucie przynosi obecność koni i krów wędrujących, gdzie tylko mają chęć. Może bujna przyroda, rzeka, swobodny wiatr, niezatrzymywany tutaj przez żadne przeszkody.

Gdybym była dziewczynką, pastwiska nad Bugiem byłyby dla mnie szczęśliwą krainą dzieciństwa. Taką, do której prowadzi ulica Bajeczna, a potem piaszczysta droga. Kiedy w nią skręcamy, uśmiecham się bezwiednie. Można tu gonić wiatr i biec bez końca. Skakać najwyżej, jak się da. Oglądać chmury na ogromnym, widocznym po horyzont niebie. Zbliżyć się do koni, popatrzeć w oczy krowy. Posiedzieć w rzece i poczuć jej nurt 🌾

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *